Dołącz do czytelników
Brak wyników

Z praktyki pracownika

20 lutego 2019

NR 48 (Październik 2017)

Usamodzielnianie zaczynamy w dniu przyjęcia dziecka do pieczy

0 126

Kilka lat temu, kiedy pierwsze dziecko powierzone naszej pieczy zbliżało się do magicznego wieku lat osiemnastu, kiedy trzeba było pomóc mu podjąć decyzję związaną nie tylko z wyborem szkoły, zawodu, miejsca zamieszkania, ale co może się wydać dziwne – z wyborem opiekuna usamodzielnienia – zadałam sobie wiele pytań. 

Kiedy zaczynam usamodzielniać biologiczne dzieci i na czym to polega? Kiedy i w jaki sposób powinnam myśleć o działaniach związanych z usamodzielnieniem młodzieży umieszczonej u mnie w pieczy zastępczej? Kto ma wpływ na usamodzielnienie się dziecka? Jaką rolę w tym procesie odgrywa opiekun zastępczy1, jaką opiekun usamodzielnienia2, a jaką PCPR? Jak można zdefiniować „sukces usamodzielnienia" i jak go zmierzyć? Z dużym zainteresowaniem przeczytałam raport NIK pt. Pomoc w usamodzielnianiu się pełnoletnich wychowanków pieczy zastępczej3, a w szczególności rozdział Podsumowanie wyników kontroli. Zanim odniosę się do uwag końcowych i wniosków NIK czytanych z perspektywy prawie trzech lat po publikacji raportu, opowiem na podstawie własnych doświadczeń i doświadczeń dzieci powierzonych, jak realizujemy „usamodzielnianie” w placówce typu rodzinnego „Mały Książę” w Krakowie4

Usamodzielnianie to proces

Jako rodzice nasze dzieci biologiczne usamodzielniamy od dnia ich narodzin. Każde działanie, które wykonujemy względem dziecka, każde zadanie, które stawiamy sobie i dziecku – to małe kroki do jego samodzielności. Dziecko w bezpiecznych warunkach podejmuje różne aktywności, których stopień trudności wzrasta wraz z jego indywidualnym tempem rozwoju. Być może z perspektywy wielu rodziców nigdy nie będzie takiego momentu, gdy powiedzą: „O, moje dziecko jest samodzielne, nie muszę go wspierać, nie muszę się martwić”. Jednak niezależnie od opinii dorosłych w tej kwestii – dzień usamodzielnienia następuje. 

Dla dziecka powierzonego dzień, w którym pojawia się w pieczy zastępczej, jest w pewnym sensie dniem jego ponownych narodzin. Dziecko przychodzi do nas z bagażem doświadczeń i nauk, które już pobrało w swoim życiu od osób, które powinny się nim opiekować, od których było zależne, z którymi dotychczas zamieszkiwało. Nie zmienia to jednak faktu, że w dniu przyjęcia przez nas dziecka do pieczy zastępczej rozpoczynamy z nim pracę nad usamodzielnieniem się.  

Tabela 1. Opracowanie własne na podstawie Informacji Rady Ministrów o realizacji w roku 2015 i 2016 ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej (Dz. U. z 2016 r., poz. 575; Dz. U. z 2017 r., poz. 697 z późn. zm.)

Rok Liczba pełnoletnich wychowanków w pieczy zastępczej  Liczba pełnoletnich wychowanków opuszczających pieczę
2012 8449 2849
2013 9568 3414
2014 10 455 3478
2015 11 351 3582
2016 12 153 3782

 

Opiekun zastępczy czy usamodzielnienia

Znaczącą rolę w procesie usamodzielnienia odgrywają opiekunowie zastępczy. Współpraca z nimi, wspólne podejmowanie aktywności i planowanie są bazą do opracowania planu usamodzielnienia. Zgodnie z art. 145 ust. 2 ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej5 (dalej: ustawa), na rok przed osiągnięciem pełnoletności małoletni musi wskazać opiekuna usamodzielnienia, a na miesiąc przed sporządzić plan usamodzielnienia. Natomiast osoba opiekuna usamodzielnienia jest w tym procesie kluczowa. Niestety ustawa nie precyzuje kto to powinien być, jakie ma mieć predyspozycje i jakie zadania przed nim stoją.

Z ustawy nie wynika też, jakimi kryteriami ma się posiłkować kierownik PCPR, zatwierdzając zgodnie z art. 145 ust. 3 ustawy kandydaturę opiekuna usamodzielnienia. Nasze rekomendacje: 

  • opiekun usamodzielnienia to osoba znana nie tylko dziecku, ale również opiekunom zastępczym;
  • opiekun usamodzielnienia od momentu podjęcia decyzji, że nim będzie, współpracuje z opiekunem zastępczym i dzieckiem, jest informowany o sukcesach i problemach dziecka. Opiekun usamodzielnienia, opiekun zastępczy i usamodzielniany w okresie poprzedzającym usamodzielnienie spotykają się i wspólnie rozmawiają, planują i podejmują decyzje. Opiekun usamodzielnienia jest informowany o wynikach w nauce usamodzielnianego. Jeśli jest taka potrzeba i możliwość – pomaga w nauce dziecku;
  • opiekun usamodzielnienia spędza czas z usamodzielnianym (np. wspólne wyjazdy na narty, wyjścia do kina, na koncert) w miarę możliwości, średnio dwa razy w miesiącu;
  • jeszcze w trakcie pobytu dziecka w pieczy zastępczej opiekun usamodzielnienia przejmuje część obowiązków związanych z dzieckiem od opiekuna zastępczego. Są to np. wyjścia do dentysty, wspólne zakupy odzieży, przygotowywanie obiadu, również spotkania i poznanie sympatii dziecka.

Nasza współpraca z opiekunem usamodzielnienia daje dziecku poczucie bezpieczeństwa i kontynuacji. Dziecko wie, że nie zostało przez nas opuszczone, że nie rywalizujemy jako opiekunowie między sobą.

Usamodzielniany wie, że wspieramy się swoją wiedzą, po to by ułatwić mu wejście w dorosłe samodzielne życie. Odradzam dzieciom umieszczonym u nas w pieczy, by ich opiekunem usamodzielnienia był ktoś z rodziny. Osobie niespokrewnionej, starszej od dziecka łatwiej wyznaczać granice i doradzać, a młody człowiek czuje wtedy swego rodzaju respekt, nie wykorzystuje sytuacji i współpracuje. W czasie przebywania dziecka pod naszą opieką staram się zawsze „znaleźć dla niego” rozumnego dorosłego, który w naturalny sposób zostaje właśnie opiekunem usamodzielnienia. Zdarza się, że takim opiekunem zostaje pracownik socjalny z MOPS6 – według mnie jest to naprawdę dobre rozwiązanie w przypadku dziecka, które sprawia większe niż pozostałe dzieci kłopoty w kwestii nauki, pracy, czy gospodarowania finansami. 

Opiekun usamodzielnienia musi wiedzieć, jaka jest jego rola i jakie zadania przed nim stoją. Po pierwsze, należy to dokładnie określić. Po drugie, zastanowić się, jak opiekuna przygotować i jak wspierać w jego działaniach. Po trzecie, dać mu możliwość pozyskiwania informacji dotyczących (pełnoletniego) usamodzielnianego, związanych ze zdrowiem czy nauką. Opiekun usamodzielnienia powinien mieć wiedzę, gdzie jego podopieczny może uzyskać wsparcie w okresie usamodzielnienia i jakie programy z tym związane są realizowane na terenie danego powiatu. Dotyczy to również wiedzy o tym, jakiego rodzaju pomoc w ogóle jest świadczona na rzecz usamodzielnianego w zakresie prawnym, psychologicznym, aktywizacji zawodowej czy pozyskania mieszkania. Z raportu NIK7: Z ustaleń kontroli wynika, że opiekunami usamodzielnienia nie zawsze były osoby mające wystarczające kwalifikacje do pełnienia tej funkcji. Odsetek takich osób wynosił w zależności od PCPR, od kilku do kilkudziesięciu procent. W rodzinach zastępczych spokrewnionych opiekunami zostają przeważnie osoby bliskie, np. dziadkowie lub rodzeństwo, którzy często nie są w stanie, z uwagi na brak kompetencji, doświadczenia, posiadanej wiedzy lub wieki sprostać pełnieniu tej funkcji.

Kilka dni po opuszczeniu placówki rodzinnej przez dwudziestolatka, PCPR poinformował go, że w związku z zadłużeniem już nieżyjącej matki, wynikającym z niewnoszenia przez wiele lat opłat za pobyt dziecka (dzieci) w pieczy, jest on winien urzędowi 40 tys. zł. Opiekun usamodzielnienia nie wiedział, że można zgłosić się o bezpłatną pomoc prawną. Tylko dzięki współpracy obydwu opiekunów i usamodzielnianego udało się rozwiązać tę sytuację i uzyskać wsparcie prawne. 

Absolutnie kluczowym problemem jest odpowiednie przygotowanie kandydatów na opiekunów usamodzielnienia do należytego wypełniania tej funkcji oraz doskonalenie ich wiedzy i umiejętności już w trakcie pełnienia funkcji.

Wsparcie w poszukiwaniu pracy

Człowiek samodzielny to ten, który pracuje i potrafi zarobić na swoje potrzeby. Co zatem z zatrudnieniem? Faktycznie mamy teraz takie czasy, że to „praca szuka człowieka”. Ale pracę trzeba też umieć utrzymać i w niej funkcjonować. I co chyba najważniejsze – wykonywać pracę, która przynosi zadowolenie. Powstało wiele programów uczących podopiecznych z pieczy zastępczej, jak znaleźć pierwszą pracę, jak zaplanować budżet, jak rozmawiać z pracodawcą, jak pokazać swoje zalety. Kiedyś jedno z moich dzieci powiedziało: 

Ciociu, czy naprawdę wszyscy myślą, że każdy będzie pisał biznesplany i zakładał firmy? Czy nikt nie wie, że my wcześniej uczymy się tego w szkole? To taka ściema, żadnych konkretów. Może by przeszkolić tych pracodawców, żeby mnie normalnie traktowali, albo wiedzieli, że na głupie żarty o rodzinie albo o wieszaniu, mam prawo zareagować inaczej niż Marek czy Anka. 

Uważam, że trzeba głośno mówić o programach dla usamodzielnianych realizowanych przez Centrum Profilaktyki Edukacji Społecznej Parasol, Fundację im. Jacka i Piotra Michalskich czy Gdańską Fundację Innowacji Społecznych. Przywołane projekty zakładają, że młodzież posiada wiedzę zdobytą w szkole, że trzeba określić indywidualne potrzeby i pracować na bardzo konkretnych zasobach. Realizatorzy tych programów swój sukces zawdzięczają współpracy z nieprzypadkowymi pracodawcami oraz stażom przygotowanym wspólnie z młodzieżą i w wymarzonych przez młodzież miejscach. 

Po 12 latach naszych doświadczeń z „młodymi pracownikami”, widzimy jak cenne dla nich są uwagi od osób trzecich, jak na nie reagują i jak się do nich stosują. Widzimy też rodzące się znajomości/przyjaźnie, które trwają latami, są międzypokoleniowe, a „pracodawcy” stają się znaczącymi osobami w życiu dzieci i elementem „bezpiecznej bazy”.  

 

Ja to bym chciała mieć różne kursy skończone, żeby mieć dokumenty, że mogę i potrafię robić różne rzeczy. Chciałabym się nauczyć szyć na maszynie, piec torty albo obsługiwać koparkę. O, to by było dobre. Może by zorganizowali nam kurs prawa jazdy. No wiem, że ja już kończę, ale innym by się przydało. A oni proponują tylko stylizację paznokci. 

Uczestniczyłam kiedyś w rozmowie, o tym że są urzędy pracy i powinny one mieć różne propozycje dla usamodzielniającej się młodzieży. Uważam, że nie jest dobrym pomysłem proponowanie młodzieży zgłaszania się do PUP, chyba że będą one miały ofertę „profilaktyczną” – przygotowującą naszą młodzież do wejścia na rynek pracy, a nie jedynie „interwencyjną”, kiedy tej pracy młody człowiek już nie ma. 

Nasze doświadczenia: 

  • od około 15. roku życia uczymy nasze dzieci radości z dysponowania swoimi zarobionymi pieniędzmi, a nie wyłącznie kieszonkowym,
  • kontaktujemy dzieci z naszymi sprawdzonymi znajomymi, którzy umawiają się z nimi na wykonanie prac, za które w zależności od ich rodzaju otrzymują ustaloną z nami wcześniej kwotę;
  • prace podejmowane przez podopiecznych to np. zamiatanie liści, zebranie jabłek w przydomowym ogrodzie, wspólne prace typu mycie okien czy budowa altanki, zabawa i czytanie bajek małym dzieciom, w czasie kiedy ich rodzice są w domu, ale mają inne zajęcia, zapraszanie potencjalnych zwiedzających na wystawę motyli, praca w małej gastronomii, a ostatnio przejazdy na rowerze po wałach wiślanych i wręczanie przechodniom jabłek i ulotek o targach ekologicznych;
  • każdego „pracodawcę” znamy osobiście, omawiamy z nim kwestie, na które powinien zwrócić uwagę, np. dotyczące punktualności, odpowiedniego ubioru, sposobu rozmawiania;
  • wcześniej z pracodawcą ustalamy kwoty i terminy pracy – określamy zakres „od–do”, ale to dziecko ustala czas i negocjuje cenę;
  •  stosujemy żelazną zasadę – najpierw nauka, później praca;
  • dzieci w domu (placówce) nie dostają dodatkowych pieniędzy za wykonywanie jakichkolwiek prac. Ustaliliśmy, że to, co wykonujemy w domu, wykonujemy dla siebie i współmieszkańców. Dzieci nie dostają też dodatkowych pieniędzy za dobre wyniki w nauce;
  • obserwujemy kolejne etapy wykorzystywania pieniędzy własnych – od etapu „chcę mieć”, poprzez „dołoży mi ciocia brakującą kwotę”, do „mam odłożone pieniądze, co ciocia myśli o takim zakupie?”.

Po 12 latach naszych doświadczeń z „młodymi pracownikami” widzimy, jak cenne dla nich są uwagi od osób trzecich, jak na nie reagują i jak się do nich stosują. Widzimy też rodzące się znajomości/przyjaźnie, które trwają latami, są międzypokoleniowe, a „pracodawcy” stają się znaczącymi osobami w życiu dzieci i elementem „bezpiecznej bazy”. 

Zarządzanie własnymi finansami

Dzieci uczą się oszczędzać, planować wydatki, poznają wartość pieniądza. Kiedy tylko jest taka możliwość zakładam wspólnie z dzieckiem jego indywidualne konto bankowe. Podopieczni mają możliwość korzystania z nich, wykonywania różnych transakcji bankowych, w tym dotrzymywania umów. 

Co to znaczy? Dzieci mają pełny dostęp do zgromadzonych na swoim rachunku środków. Umawiamy się, jak i w jakim zakresie mogą z nich samodzielnie korzystać, a od jakiej kwoty (czy też na jaki cel) powinni nas zapytać i ustalić to z nami. Taka umowa została złamana tylko przez jedno dziecko i tylko raz. Zawarcie ustnej umowy, uświadamia młodym ludziom, że mamy do nich zaufanie. Do konta usamodzielnianego mam bezpośredni wgląd, więc mam możliwość reagowania jeśli jest taka potrzeba i pytania ile i na co wydał pieniądze. Niestety, nie będąc opiekunem prawnym dziecka, nie mam możliwości założenia takiego konta, co jest wielką stratą dla dziecka8. To ważna kwestia wymagająca uregulowań prawnych, zwłaszcza gdy rodzic jest zobowiązany do alimentowania dziecka i na ten rachunek wpływają alimenty na dziecko. 

Pierwsza praca to nie tylko doskonalenie umi...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "Doradca w Pomocy Społecznej"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • pełen dostęp do archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy