Dołącz do czytelników
Brak wyników

Z praktyki pracownika

27 lutego 2019

NR 50 (Grudzień 2017)

Strategia motywowania klienta pomocy społecznej

0 129

Jak wpływać na decyzję i postawy osób, które zgłaszają się po pomoc? Poznając nowego klienta, pracownik socjalny dostrzega nie tylko jego zasoby i możliwości, ale także popełniane błędy. Niemal natychmiast nasuwają się gotowe rozwiązania. Jako profesjonaliści od pomagania, znamy się przecież na rozwiązywaniu ludzkich problemów.

Jak pokazuje doświadczenie, ludzie rzadko chcą korzystać z podsuwanych im pomysłów. Dobre rady uznają za wtrącanie się. Nie chcą, by ktoś obcy ingerował w ich życie, ponieważ wszelkie porady poprzedza krytyczna – ich zdaniem – ocena sytuacji. Potrzeba zmiany musi wynikać z wewnętrznych przekonań, osobistych przemyśleń i spostrzeżeń. Zwykle jest to jednak tylko mała iskra, ale pracownik socjalny, psycholog czy terapeuta może sprawić, by zapłonęła żywym ogniem. Wiadomo, nikt nie chce się zmieniać. Wymaga to pracy, wysiłku, przełamania dotychczasowych nawyków, a często także zmierzenia się z nieprzychylną oceną ludzi uznawanych za ważnych. Dzieciom trzeba powiedzieć: „dość nieprzemyślanych wydatków!”; kolegom z sąsiedztwa: „koniec z piciem i wspólnymi meczami, muszę znaleźć pracę!”. Wprowadzenie zmian to walka z własnymi słabościami oraz z przyzwyczajeniami środowiska. Zastanówmy się, jak wspierać osoby w typowych sytuacjach klientów pomocy społecznej.

Dbanie o czystość i przestrzeń mieszkania

Pracownik pomocy społecznej odwiedza swych klientów w ich miejscach zamieszkania. Zdarza się, że w domach zastaje bardzo duży bałagan, który w skrajnych przypadkach uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Mówi się, że bezład w najbliższym otoczeniu człowieka świadczy o jego rozterkach i wewnętrznych trudnościach, z jakimi się boryka. Jest w tym stwierdzeniu wiele prawdy. Osoby po przeżyciach traumatycznych, a także takie, które przeżywają życiowy kryzys, przestają radzić sobie z codziennymi obowiązkami. Ich myśli zaprząta strach, zmartwienia, a obniżony nastrój nie pozwala ruszyć z miejsca. Często czują się przytłoczone własną sytuacją, a zaniedbania, których się dopuszczają stanowią dodatkowe obciążenie. Nieznośny jest również ogrom poczucia winy. Osoby te, we własnej ocenie, są osamotnione, opuszczone i nie mają do kogo bezpiecznie zwrócić się o pomoc. Zatrzymuje je obawa przed brakiem życzliwości i oskarżeniami o niechlujstwo.

Dodatkową trudnością, z jaką borykają się klienci pomocy społecznej, jest zbyt mała przestrzeń mieszkalna. Ludzie gromadzą rzeczy, z którymi wiążą się pewne emocje. Niezwykle trudno się z nimi rozstać – wyrzucić, zwłaszcza jeśli to w pewnym sensie przyjemne wspomnienia. Przywiązanie do przeszłości świadczy o wycofaniu, rezygnacji ze starań o własną przyszłość. W ciasnych mieszkaniach czasem nie mieści się nowa szafa, a brak strychu/komórki lokatorskiej sprawia, że pozostawione na wierzchu rzeczy zaczynają przytłaczać domowników. Dobrym pomysłem w takiej sytuacji jest znalezienie osoby, rodziny, dzieci, dla których zalegające rzeczy mogłyby okazać się przydatne. Jest bowiem ogromna różnica pomiędzy „oddaniem”, „przekazaniem” a „pozbyciem się”. Bałagan ma to do siebie, że rośnie. Pozostawione w przypadkowych kątach przedmioty, ubrania, gazety, książki nie wracają same na miejsce. Wręcz przeciwnie. Jeśli zapełnią jeden kąt, jest duża szansa, że zaczną być gromadzone w następnym. Naczynia ze zlewu nie znikają, a kiedy uzbiera się ich zbyt wiele, sterta przenosi się do łazienkowej umywalki. Dalej gromadzi się brud, w dywan wgniecione są okruchy chleba i płatki śniadaniowe, kurz zamienia się w pajęczyny, na niesprzątniętym w porę jedzeniu pojawia się pleśń. Pomoc w takim przypadku powinna rozpocząć się od identyfikacji problemów osobistych.

Przykład

Pracownik socjalny umawia się z panem Edwardem na spotkanie. Wpłynął niepokojący sygnał ze szkoły. Dzieci mężczyzny przychodzą na lekcje w poplamionych, dawno niepranych ubraniach. Są zdrowe, ale sama ich odzież wydziela przykry zapach. Rozmowy z opiekunem prowadzone przez nauczycielkę nie poprawiły sytuacji. Konieczna jest interwencja. Pracownik socjalny odwiedza rodzinę w skromnym mieszkaniu.

W jednym pokoju mieszczą się trzy łóżka, ojca i dwójki jego dzieci w wieku 10 i 12 lat. Ich mama zmarła na skutek wypadku cztery lata temu. Pan Edward deklaruje, że robi wszystko, by dzieci miały jedzenie i opiekę, ale wciąż nie może się po tej tragedii otrząsnąć. Pracuje na dwa etaty. Rano jako dozorca, późnym wieczorem wychodzi na nocną zmianę pilnować maszyn budowlanych. Przychodzi pomiędzy jedną pracą a drugą odprowadzić dzieci do szkoły. Potem idzie spać. Razem wracają ze szkoły, po drodze jedzą obiad w barze mlecznym. Jak twierdzi mężczyzna, nie ma on siły na porządki, zmywanie, pranie, odkurzanie.

Sprawia wrażenie wyczerpanego psychicznie. Pracownik socjalny widzi, że ojciec dwójki dzieci wciąż nie uporał się ze stratą małżonki. Ucieka w pracę, nie dając sobie rady z przebywaniem w domu, w którym kiedyś był szczęśliwy.

 

Konieczne są spotkania z psychologiem. Dla dobra dzieci mężczyzna musi znaleźć czas i siłę na pogodzenie się z niezwykle bolesnym doświadczeniem.

Psycholog wykorzystuje strategię przełamywania początkowego oporu, którą podzielił na cztery etapy:

  • Pierwszy – uznanie własnej potrzeby spotkań z terapeutą oraz przyjęcie odpowiedzialności za przebieg spotkań. 
  • Drugi – ujawnienie rzeczywistego problemu pacjenta.
  • Trzeci – sprawdzenie, czy problem da się rozwiązać. Czasem wymaga on przeformułowania.
  • Czwarty – ujawnienie motywów konkurencyjnych.

Etap I

Psycholog: Dzień dobry! Co pana do mnie sprowadza?
Pan Edward: Umówił mnie pracownik socjalny.
Psycholog: Dlatego pan przyszedł?
PE: Tak, on uważa, że mam bałagan i to szkodzi moim dzieciom.
P: A co pan o tym myśli?
PE: No, rzeczywiście, być może mieszkanie mogłoby wyglądać lepiej…
P: Słyszę, że nie jest pan do tego przekonany?
PE: Chciałbym mieć czysto dla moich dzieciaków, ale kompletnie nie wiem, jak się do tego zabrać.
P: Jeśli dobrze rozumiem, zależy panu, by być dobrym ojcem.
PE: Jasne. Bardzo kocham moje dzieciaki.
P: Czyli jest pan tutaj z własnej woli, bo kocha pan swoje dzieci. Czy dobrze rozumiem?
PE: Tak.

Etap II

P: Jak pan myśli, skąd ta trudność z utrzymywaniem porządku?
PE: Wszyscy mnie o to nękają. A ja ciągle pracuję. Mam dwa etaty! Ludzie! Kiedy mam jeszcze zajmować się domem?!
P: Rozumiem, że nie spędza pan w domu za wiele czasu?
PE: Przychodzę spać. Zaprowadzam i przyprowadzam dzieci ze szkoły. Robię im śniadanie i kolacje.
P: To wszystko musi być dla pana bardzo męczące.
PE: Tak, rzeczywiście często czuje się wycieńczony.
P: Jak odbierają to pana dzieci?
PE: Są wyrozumiałe. Bawią się grzecznie. To moje aniołki. Ale poświęcam im za mało czasu.
P: Ma pan pomysł dlaczego tak się dzieje?
PE: Moje dzieci są smutne, a ja nie mam siły, by z nimi rozmawiać. Nie chodzimy razem na plac zabaw czy pływalnię, jak normalne rodziny. Tęsknię za czasami, gdy moja żona żyła. Bardzo się wszyscy kochaliśmy. Teraz pogrążyłem się w pracy. Na początku myślałem, że tak trzeba. Ale po co pieniądze, skoro nawet nie jadę z nimi na porządne wakacje? Nie potrafię zapewnić im beztroskiego dzieciństwa i sam nie czuje się już szczęśliwy.

Etap III

P: Co mogłoby sprawić, by poczuł się pan lepiej?
PE: Gdybym widział, że znowu się uśmiechają?
P: Mógłby pan sprawić im jakąś przyjemność?
PE: Chyba moglibyśmy pojechać na ferie w góry, na narty. Mam odłożone pieniądze.
P: To doskonały pomysł!
PE: Tak, tylko…

Przywiązanie do przeszłości świadczy o wycofaniu, rezygnacji ze starań o własną przyszłość. W ciasnych mieszkaniach czasem nie mieści się nowa szafa, a brak strychu/komórki lokatorskiej sprawia, że pozostawione na wierzchu rzeczy zaczynają przytłaczać domowników. Dobrym pomysłem w takiej sytuacji jest znalezienie osoby, rodziny, dzieci, dla których zalegające rzeczy mogłyby okazać się przydatne. Jest bowiem ogromna różnica pomiędzy „oddaniem”, „przekazaniem” a „pozbyciem się”.

 

Etap IV

P: Tylko…? Co mogłoby się stać, gdyby spędzał pan z dziećmi więcej czasu?
PE: Teraz mamy pewną równowagę. Wprawdzie szkoła się wtrąca i pomoc społeczna, ale jakoś dajemy radę. Boję się, że znowu coś się stanie i wtedy całkiem się rozsypię… Rozumie pan, teraz mamy dystans. Ten smutek jest stały. Nie ma radości, ale nie ma też rozpaczy.
P: Obawia się pan, że kiedy znowu poczujecie się szczęśliwi, to coś może to szczęście zburzyć.
PE: Dobrze pan to ujął.

W pierwszej fazie rozmowy psycholog szuka rzeczywistej motywacji klienta. Powodów, dla których praca nad sobą będzie dla niego na tyle ważna, że nie zrezygnuje ze spotkań. W następnej stara się zidentyfikować rzeczywisty problem. Co kryje się za fasadą brudnego mieszkania? Zwykle zgłaszana na początku trudność nie jest tą najważniejszą. Celem jest uświadomienie i nazwanie rzeczywistych trudności osobistych. Następnie sprawdzana jest gotowość klienta do poszukiwania rozwiązań. Klient odnajduje wewnętrzne zasoby, by przeciwdziałać sytuacji, którą sam uznaje za niewłaściwą. Na koniec ujawniane są jego obawy i lęki. Nazwanie czynników blokujących zmianę sprawia, że łatwiej się z nimi zmierzyć. Przeciwnik, o którym wiemy więcej, staje się łatwiejszy do pokonania.

Podczas dalszych spotkań psycholog kontynuuje pracę z panem Edwardem. Wspólnie z nim opracowuje listę za i przeciw pozostaniu w „obecnie bezpiecznej sytuacji”. Przeważa dobro dzieci: pan Edward stwierdza, że smutne dzieci wyrosną na nieszczęśliwych dorosłych. On zaznał szczęścia i chciałby, by one również w przyszłości zakochały się i miały swe pociechy, dla których warto zaryzykować wszystko.

Pracownik socjalny monitoruje stan mieszkania klienta. Okazuje się, że ojciec rodziny wziął wolny weekend i urządził z dziećmi wspólne sprzątanie. Sąsiadka, która przy tym pomagała, podsunęła podział i plan obowiązków. Wszyscy domownicy zgodzili się, że to dobry pomysł.

 

Rozsądne zarządzanie budżetem domowym

Z problemem „wyciekania” środków z domowego budżety spotyka się wielu klientów pomocy społecznej. Czasem rodzina o stosunkowo dobrym dochodzie wciąż skarży się na brak pieniędzy na niezbędne wydatki.

Na ścianie w ich pokoju można zobaczyć nowy telewizor, a klientka i jej dzieci ciągle zerkają na swoje smartfony. Jest też laptop, na którym syn gra właśnie w jakąś „strzelankę”. Jak wiadomo, nowoczesny sprzęt elektroniczny niemało kosztuje, a zmieniające się z sezonu na sezon trendy sprawiają, że inwestycja w tego rodzaju modę stanowi poważne zagrożenie dla wypłacalności rodzin mniej zamożnych. W pierwszym odruchu wydaje się, że oszczędzanie nie jest niczym przyjemnym. By przeorganizować swój styl wydatków, rodzina musi widzieć cel, do którego dąży. Niezbędna jest w perspektywie nagroda ciesząca wszystkich jej członków. Zasłużona gratyfikacja sprawia, że ludzie chętniej podejmują się trudnych zadań.

Rodzina pani Kasi przeżywa poważne trudności finansowe. Mąż pracuje za najniższą krajową na budowie. Nie ma odpowiednich kwalifikacji, więc wykonuje tylko łatwe zadania pomocnicze. Pani Kasia podejmuje się nierejestrowanych prac dorywczych. Czasem u kogoś posprząta, kiedy indziej pomoże zrobić zakupy lub zaopiekuje się psem. Małżeństwo ma trzyletnią córeczkę. Ostatnio pani Kasia skarży się, że nachodzi ją komornik. Młoda rodzina ma również poważny dług z powodu nieopłacania czynszu za mieszkanie socjalne. Klientka obawia się dalszych kłopotów, dlatego zwraca się o pomoc. Pracownik socjalny pyta o dochody.

Okazuje się, że miesięczny dochód rodziny to 2150 zł.

 

Tab. 1. Przykład planowania wydatków

Elementy składowe budżetu Kwota budżetu (2150 zł)
Czynsz 450 zł
Uzgodniona wcześniej kwota na spłatę zadłużenia za mieszkanie 150 zł
Rata kredytu na nowe meble dla dzieck 75 zł
Prąd 80 zł
Telewizja kablowa i Internet 65 zł
Abonament – telefony komórkowe 110 zł
SUMA 930 zł
Na inne wydatki pozostaje 1220 zł – ok. 39 zł dziennie na zakupy

 

Pierwszą zasadą rodzin mniej zamożnych powinno być unikanie wszelkiego rodzaju zadłużeń. Niestety, dzieje się inaczej. Osoby ze stosunkowo niskim wykształceniem łatwo wpadają w pułapkę szybkich kredytów na zaspokojenie potrzeb, które nie są pilne. Podczas rozmowy okazuje się, że spora część wynagrodzenia męża pani Kasi „przepada” już w pierwszych dniach od wypłaty. Ponieważ kobieta pragnie, by jej dziecko miało „wszystko, co trzeba”, zabiera męża n...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "Doradca w Pomocy Społecznej"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • pełen dostęp do archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy