Dołącz do czytelników
Brak wyników

Z praktyki pracownika

23 lipca 2018

NR 56 (Lipiec 2018)

Ucieczki z domu

0 267

Zniknięcia z domu osób nieletnich mają miejsce najczęściej w okresie wakacyjnym. Ładna pogoda sprzyja pochopnym decyzjom. W nocy nie dokucza zimno, a ubranie nawet jeśli zmoknie, szybko wyschnie na słońcu. Żywność wydaje się dostępna, na drzewach rosną przecież owoce. W razie potrzeby zawsze można też podjąć dorywczą pracę sezonową.

Wzywa przygoda i każdej chwili szkoda? Otóż nie. Letnie zniknięcia to nie fajna przygoda z Tolkiem Bananem czy „Podróż za jeden uśmiech”. Chciałoby się, by młodzi ludzie opuszczali swe domy rodzinne w celach poznawczych i rozwojowych – żeby zobaczyć ciekawą wystawę w innym mieście, odwiedzić piękne miejsce, zwiedzić interesujący region kraju. Wyposażeni w plecak pełen użytecznych przedmiotów, namiot, matę, śpiwór i dobrą, nieprzemakalną kurtkę ruszali w drogę wtedy, kiedy są jeszcze na tyle pełni energii, że ciekawości świata nie przesłania im stres i codzienne zmęczenie. Taka podróż powinna odbywać się w gronie przyjaciół, nieść ze sobą dużo radości, być odkrywczą, w sposób bezpieczny przy tym uczyć odpowiedzialności oraz kształtować silny charakter. Niemal zawsze opuszczenie miejsca zamieszkania wiąże się jednak z dramatem, jaki przeżywa uciekinier. Problemy nawarstwiają się do tego stopnia, że z perspektywy młodego umysłu nie da się ich rozwiązać. W sferze emocji dominuje złość i strach, napięcie staje się niemożliwe do wytrzymania. W zależności od sytuacji o wstrząsającej decyzji zaważa impuls: awantura w domu, namowa kolegi lub też jest ona wynikiem pewnego rodzaju wyczerpania, bezsilności, braku konstruktywnych pomysłów na dokonanie zmian w swoim życiu. Rocznie bez powiadomienia bliskich swe domy opuszcza ok. czterech tysięcy młodych ludzi mających najczęściej od 12 do 17 lat. W grupie tej przeważają dziewczęta, jest ich aż 75 procent. Zwykle są one bardziej emocjonalne, gorzej znoszą złe traktowanie, przy czym łatwiej im znaleźć schronienie niż rówieśnikom płci odmiennej. Choć są one, wydawałoby się, bardziej zaradne, to większość zagrożeń związanych z osamotnieniem i brakiem opieki czyha właśnie na zagubione, pełne uroku dziewczęta. Dużym problemem jest związana z wiekiem łatwowierność oraz ogromne pragnienie troski okazywanej przez drugiego człowieka.

Pierwsza miłość

Zakochanie zdarza się także osobom dorosłym, a nawet całkiem dojrzałym. Właściwe dla tego stanu są „motyle w brzuchu”, chaos poznawczy, myśli skupione na pragnieniu bycia razem. Stan ten sprawia, że inne sfery życia tracą na znaczeniu, mówi się o „odurzeniu”, a nawet „otumanieniu” uczuciem. Ludzie mający pewne doświadczenia w przeżywaniu miłości wiedzą, że pierwszy jej etap choć bardzo ekscytujący, bywa zwodniczy. Rodzice mają tendencje do lekceważenia przeżyć swoich dzieci, choć są one bardzo mocne i burzliwe, zdają się być krótkotrwałe, a co za tym idzie mało znaczące. Prawdą jest natomiast, że zawiązując pierwsze związki młodzi nabywają niezwykle cennych w przyszłości umiejętności – samodzielnej oceny potencjału partnera, stopnia dopasowania, a także zrywania relacji, kiedy nie zaspokaja ona określonych oczekiwań i potrzeb. Będąc w związku nastolatkowie lepiej poznają samych siebie, dowiadują się, co im się w ludziach podoba, co jest dla nich ważne, a jakie cechy są mało znaczące, wreszcie odnajdują swoje granice i stanowczo je zakreślają. Dorośli, będąc zajęci własnymi sprawami, wydają niejednokrotnie arbitralne decyzje. Bez wysłuchania historii swego dziecka stawiają surowe zakazy i nakazy. Dotyczą one również spotykania się z wybraną dziewczyną czy chłopakiem. Tymczasem uczucie młodych kwitnie i przybiera na sile. Odczucia są obezwładniające, intensywne, wszechogarniające. Pierwsza miłość oznacza gotowość do poświęceń i aktów, które bez przez przesady mogą być nazwane desperackimi. To niełatwy sprawdzian dla umiejętności wychowawczych. Kiedy dziecko jest zakochane, traci kontakt z rzeczywistością, przeżywa na zmianę euforię i cierpienie. Tak skrajne emocje mogą zdawać się czymś niepożądanym zwłaszcza, jeśli zaniedbywane są obowiązki szkolne oraz zadania wyznaczone w domu. Postanowienie o separacji dwojga zauroczonych sobą młodych ludzi doprowadzić może jedynie do tego, że będą oni spotykać się potajemnie, a kiedy ich naturalne dla wieku „szaleństwo” przybierze na sile razem uciekną, pokonując wszelkie przeszkodystające na drodze wielkiemu uczuciu.

O przemocy w rodzinie mówimy nie tylko wtedy, kiedy dziecko fizycznie doznaje cierpienia, ma siniaki i inne oznaki wyrządzania mu krzywdy. To także zaniedbywanie potrzeb. Frustracja stanowi potężną siłę, motor do dokonywania wyborów, których można później bardzo żałować. Ucieczka bywa zatem krzykiem: „Zauważcie mnie!”, ale także sprawdzianem: „Czy mnie kochają, czy będą się martwić?”, a nawet aktem zemsty: „Pożałują tego, że nie byłem dla nich ważny!”. W przypadku konserwatywnych dorosłych, uznających za najlepszą metodę wychowawczą ścisłą dyscyplinę oraz kontrolę, oddalenie dziecka z domu stanie się jego sposobem na walkę o własną niezależność, indywidualność, autonomię.


Pracownik socjalny spotyka się z rodzinami przejawiającymi różnorakie trudności. W takich przypadkach należy przestrzegać przed zakazami, ponieważ szybko obrócą się one przeciwko osobom, które je wydają. Istotna jest cierpliwość i bezwzględna gotowość do rozmów, wymiany doświadczeń, a w trudnej chwili udzielanie wsparcia.

Wymarzony koncert

Jak wiemy, młodzi uwielbiają muzykę. Poznając nowego kolegę czy koleżankę, pytają po pierwsze nie o imię, ale o to, jakiej muzyki słucha. Uwielbiane dźwięki, rytmy, bit wiążą się także z przynależnością do określonej subkultury. Śmiało można więc zaryzykować stwierdzenie, że „zasłuchanie” stanowi integralną część tożsamości nastolatka. Ma on swe ulubione płyty, które często pomagają mu w trudnych chwilach opanować emocje, plakaty na ścianie, nosi koszulki z zespołami, a czasem także kolorowe, dziwnie uczesane włosy lub wyłącznie czarne bluzy z trupimi czaszkami. Niektórym rodzicom trudno jest zaakceptować tak charakterystyczny wygląd swojego dziecka; złoszczą się, gdy w uchu pojawia się kolejny kolczyk, a na ciele drobny tatuaż. Młodość ma jednak swoje prawa. Kiedy dziecko chce jechać na koncert lub festiwal w towarzystwie rówieśników, trudno „wybić mu to z głowy”, choć sytuacja budzi uzasadnione obawy dorosłych. Dopiero szczerze rozmawiając z podlotkiem, można opowiedzieć o swoich wątpliwościach, przestrzec, a także wysłuchać argumentów przemawiających za uczestniczeniem w wydarzeniu, które jest dla niego tak ważne. Decyzja – pozwolenie bądź odmowa – zależeć będzie od stopnia zaufania, jakie na co dzień budzi zachowanie dojrzewającego człowieka oraz od gotowości rodziców do przyznania mu przestrzeni na realizację własnych marzeń i wyrażanie siebie. Można też szukać rozwiązań pośrednich, np. zaoferować swą pomoc w transporcie na miejsce koncertu, przy czym wahających się opiekunów warto uprzedzać, że samodzielne wycieczki na koncert stanowią znaczną część ucieczek z domu. Lepiej zezwolić swemu dorastającemu dziecku dobrowolnie na wyjazd, dać mu pieniądze, zrobić kanapki, mieć z nim kontakt telefoniczny i w razie potrzeby udzielić pomocy, niż zamartwiać się kilka dni o jego zdrowie oraz czyhające zewsząd niebezpieczeństwa.

Przemoc

Dom nie zawsze bywa bezpieczną przystanią. Doświadczenie znęcania, wykorzystywania, strach o zdrowie bywa motywem przewodnim ucieczek od opiekunów. Wśród dramatycznych powodów znajdziemy molestowanie seksualne ze strony domowników bądź członków dalszej rodziny, którzy chętnie odwiedzają swych bliskich. Obłuda i pozory, jakie stwarzają, pogłębiają nienawiść rodzącą się w sercu młodego człowieka. Nastolatkowie usiłują odejść także od rodziców, którzy są uzależnieni – pijąc, powoli niszczą siebie, zatruwają jednocześnie życie swych dzieci. Tu o pewnego rodzaju ucieczce można mówić również w przypadku znalezienia szkoły lub uczelni w innym mieście. Jest to bardziej konstruktywny sposób na przerwanie swojego cierpienia. Każdorazowo, młodemu uciekinierowi należy się pomoc i rozmowa: co kieruje osobą, która w wieku nastu lat decyduje się na samodzielność, jak wielki dramat rozgrywa się w jej wnętrzu. Pragnie ona zwrócić uwagę na swoje potrzeby, przyciągnąć wzrok wiecznie zabieganych rodziców czy też w domowym gniazdku zagraża jej coś przerażającego, czego ludzie z zewnątrz, sąsiedzi, pracownicy służb pomocowych nie są świadomi. To, co dzieje się w czterech ścianach bywa ukrywane za zasłoną milczenia, jednak ucieczka stanowi donośne wołanie o ratunek.
O przemocy w rodzinie mówimy nie tylko wtedy, kiedy dziecko fizycznie doznaje cierpienia, ma siniaki i inne oznaki wyrządzania mu krzywdy. To także zaniedbywanie potrzeb. Frustracja stanowi potężną siłę, motor do dokonywania wyborów, których można później bardzo żałować. Ucieczka bywa zatem krzykiem: „Zauważcie mnie!”, ale także sprawdzianem: „Czy mnie kochają, czy będą się martwić?”, a nawet aktem zemsty: „Pożałują tego, że nie byłem dla nich ważny!”. W przypadku konserwatywnych dorosłych, uznających za najlepszą metodę wychowawczą ścisłą dyscyplinę oraz kontrolę, oddalenie dziecka z domu stanie się jego sposobem na walkę o własną niezależność, indywidualność, autonomię.

Postanowienie o separacji dwojga zauroczonych sobą młodych ludzi doprowadzić może jedynie do tego, że będą oni spotykać się potajemnie, a kiedy ich naturalne dla wieku „szaleństwo” przybierze na sile – razem uciekną, pokonując wszelkie przeszkody, stające na drodze wielkiemu uczuciu. Pracownik socjalny spotyka się z rodzinami przejawiającymi różnorakie trudności. W takich przypadkach należy przestrzegać przed zakazami, ponieważ szybko obrócą się one przeciwko osobom, które je wydają. Istotna jest cierpliwość i bezwzględna gotowość do rozmów, wymiany doświadczeń, a w tru...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "Doradca w Pomocy Społecznej"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • pełen dostęp do archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy