Dołącz do czytelników
Brak wyników

Z praktyki pracownika

23 lipca 2018

NR 56 (Lipiec 2018)

Rodzina w procesie resocjalizacji
– dziecko w zakładzie zamkniętym

0 275

Agresja oraz podyktowane nią nieakceptowane społecznie zachowania u dzieci i młodzieży są wynikiem głębokiej frustracji potrzeb. Oziębłość emocjonalna, obojętność, brak zainteresowania, brak zakreślonych granic, wreszcie stawianie zbyt wygórowanych oczekiwań i działania nacechowane przemocą w sposób nieunikniony prowadzą do kłopotów wychowawczych, również tych skrajnych, jakimi są problemy z prawem.

Złość o różnym natężeniu staje się uczuciem coraz częściej spychanym na margines świadomości. Pod jej wpływem można powiedzieć „o słowo za dużo”, „zrobić coś, czego będzie się później żałowało”. Nadmierna ekspresja nie przystoi osobom kulturalnym, takim, które potrafią nad sobą panować. Wściekłość, pasja, furia są wstrętne, niegodne, odrażające. Kojarzą się z awanturami, bijatyką, tłuczonymi talerzami, wewnętrznym chaosem i dosadnymi wypowiedziami skonstruowanymi naprędce po to, by wyrządzić krzywdę jednostce uznanej za przeciwnika. Czy ktoś „normalny” rozbija swój dobytek w chwilowym szale? Wrzaski, krzyki, groźby mające na celu rozładowanie napięcia wydają się być również bardzo nieasertywne. Podobnie jest z irytacją. To nieco łagodniejszy odcień złości. Też za bardzo nam się nie podoba. Łatwo tracimy wtedy cierpliwość, stając się mniej wyrozumiali. Coś nas uwiera, drażni, przeszkadza, a fałszywie udając, że nic się nie dzieje, nie jesteśmy w stanie odnaleźć prawdziwej przyczyny tego stanu. Do rozmów, które prowadzi zirytowana osoba, wkradają się drobne złośliwości, staje się ona ironiczna i choć bardzo stara się zachować spokój, jej słowa kłują boleśniej – jak drobne, trudne do dostrzeżenia szpilki, niby niechcący rozsypane na wygodnej kanapie. Zdenerwowanie kojarzy się ze stresem. Denerwujący jest dzieciak hałasujący piętro wyżej, zbyt głośno grający telewizor w drugim pokoju, wyprowadza z równowagi konfliktowa sytuacja w pracy, której szef nawet nie próbuje rozwiązać. Wobec faktów, które trudno jest zmienić czujemy niemoc, a to pogłębia przykry stan emocjonalny. Przecież nie można odebrać małemu sąsiadowi zabawek, ściszyć telewizora niedosłyszącej babci czy oskarżyć szefa o zaniedbania i brak dobrej organizacji. 
Złość zalicza się do mało przyjemnych stanów emocjonalnych i jeszcze nie tak dawno mówiono o niej jako o uczuciu negatywnym. Na szczęście to spojrzenie się zmienia, ewoluuje, rzucając na ten stan nieco jaśniejsze światło. Dzięki wzburzeniu stajemy się czasem bardziej zaradni, wzrasta możliwość poszukiwania dobrych dla nas rozwiązań, mamy więcej siły do pokonania przeszkody lub stawienia czoła osobie, która nam zagraża. Wreszcie, dzięki zdrowemu ładunkowi agresji jesteśmy w stanie obronić się i przetrwać sytuację kryzysową. Mimo to złość nadal wydaje się często zbyt niebezpieczna, niekonstruktywna, nieskoordynowana i zbyt łatwo wymykająca się spod kontroli. Tłumimy ją zatem u małych dzieci. Kiedy się złoszczą, zostają skarcone za złe zachowanie. Rodzice słyszą w przedszkolu, że ich pociecha sprawia kłopoty i powinni „coś” z tym zrobić, tylko nie bardzo wiadomo co. W takich sytuacjach dorośli zaostrzają rygor, stają się bardziej krytyczni, co jedynie pogłębia trudności. Uczeń, który ulega złości, postrzegany jest nie jako młody człowiek potrzebujący pomocy, ale problem, który wzbudza jawną niechęć. Postawa przeciw uczuciu złości i spowodowanej nią agresji wydaje się być „humanistyczna”. Współcześni ludzie nie chcą przecież, by inni cierpieli, bo jednostka zachowuje się w sposób niepożądany i nieakceptowalny. Wszyscy powinni być dla siebie mili, grzeczni, uprzejmi, jednak taki idealny, wyobrażony stan rzeczy nie leży w ludzkiej naturze.

Listę zasad dla tworzenia mocnej i mądrej rodzicielskiej więzi można przekazywać opiekunom mającym trudności wychowawcze. Warto też dzielić się dobrą książką o tematyce psychoedukacyjnej. Dorośli ludzie, zwłaszcza o konserwatywnych poglądach, mają raczej tendencję do uznawania rad zawartych w czasopismach i lekturach, niż tych serwowanych bezpośrednio przez profesjonalistów od pomagania.


Złość jest wynikiem frustracji – już niemowlę płacze coraz głośniej, kiedy jego wołanie jest ignorowane, dwu-, trzyletnie dziecko w rozdrażnieniu rzuca swoimi zabawkami, przedszkolak zaczyna wyładowywać swe uczucia na rówieśnikach. Kiedy dorasta i jego potrzeby wynikłe z bycia dzieckiem nadal pozostają niezaspokajane, zaczyna przysparzać coraz większych kłopotów. Sfrustrowani nastolatkowie są dyskryminowani, otrzymują gorsze oceny, są źle traktowani przez kadrę pedagogiczną. Ciągła krytyka, jakiej są poddawani, powoduje obniżenie poczucia własnej wartości, bunt, wyobcowanie, mniejsze możliwości osiągnięć szkolnych, moralną izolację podyktowaną m.in. przez zazdrość odczuwaną wobec kolegów i koleżanek, którym wiedzie się lepiej. Agresja osób dopiero wkraczających w życie ma to do siebie, że gubi odpowiedni kierunek. Można być wściekłym na rodziców, że są zbyt surowi, posługują się przemocą, myślą schematami lub zajęci są tylko pracą, własnymi sprawami, piciem alkoholu. Za nie swoje winy obrywa jednak całe otoczenie. Złość odreagowuje się tam, gdzie jest łatwo. Dorośli czynią zresztą podobnie. Można zgnieść puszkę, kopnąć butelkę, rozbić szybę sklepowej witryny, okraść starszą panią lub uderzyć słabszego kolegę. Znacznie trudniej „przywalić” przemocowemu ojcu lub zarzucić coś matce wyglądającej na zbyt zmęczoną, by doglądać emocjonalnych spraw swych dzieci. Dobre rozumienie swego gniewu wymaga dojrzałości, dotarcia do źródeł osobistej frustracji, dokonania zmiany w sobie, a czasem kiedy dotyczyć ma ona osób postronnych – uznania, że jest niemożliwa dopóki same jej nie zapragną. W optymalnych warunkach rodzinnego ciepła, uznania i akceptacji mali, rozwijający się ludzie potrzebują lat całego dzieciństwa, by dobrze pojąć swą emocjonalność. Nie wszystkim się to udaje.

Czym skorupka za młodu nasiąknie…

Nie jest tajemnicą, że dzieciaki trafiające do ośrodków resocjalizacji pochodzą często z rodzin dysfunkcyjnych. Charakterystyczne są skrajne problemy finansowe w domu, długotrwałe bezrobocie i bierność w zaspokajaniu potrzeb przez osoby dorosłe, których zadaniem jest jednocześnie wychowywanie swych pociech. Osoby te tracą zwykle kontakt z rzeczywistością, przesiadują przed telewizorem i wydaje im się, że to inni powinni zadbać o ich niezwykle ograniczone potrzeby. Ponieważ nie powiodło im się w życiu, są tak skupieni na własnych bolączkach, że nie są w stanie dostrzegać trudności swych bliskich, także tych, za których stając się rodzicami, są odpowiedzialni. Frustracja opiekunów rzutuje na stan psychiczny dziecka. Pragnie ono dla siebie czegoś więcej, jednak nie zna konstruktywnych metod zdobywania tego, na czym mu zależy. Wykazuje znaczne trudności w kontaktach interpersonalnych – ponieważ nie otrzymuje uwagi z ważnego źródła, czuje się kimś niegodnym zainteresowania. Łatwo wtedy o niezbyt zaszczytną pozycję w sprawiającej problemy wychowawcze grupie rówieśniczej, np. „chłopca na posyłki”.
W innych przypadkach rodzice (bądź jeden z nich) doświadczyli konfliktu z prawem lub notorycznie działają w sposób je łamiący. Naturalnie, nastolatek o takich wzorcach podąża ścieżką łatwych rozwiązań, idąc na skróty trafia do ośrodka zamkniętego. Co gorsza, rodzina nie uznaje tego za dramat. To bowiem normalna kolej rzeczy – pogwałcenie zasad sprawia, że czasem nie udaje się uniknąć przykrych konsekwencji. A winą obarcza się wtedy jakże „niesprawiedliwy wymiar sprawiedliwości”.
Do Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych trafiają także nieletni, których rodzice są uzależnieni. Od dawna w rodzinach alkoholowych rozpoznaje się rolę dziecka zwracającego na siebie uwagę tzw. kozła ofiarnego. Wciąż przysparza ono rozmaitych trudności, źle się uczy, wpada w niewłaściwe towarzystwo, wdaje się w bójki, konflikty, kradnie i z upodobaniem sięga po używki. To jego strategia obrony rodziny jako całości, a co za tym idzie zapewnienia sobie względnego poczucia bezpieczeństwa. Warto dodać, że alkohol nie jest tu jedyną przyczyną nałogów choć z pewnością najczęstszą. Środkiem bywają inne substancje psychoaktywne, np. leki, narkotyki. Zdarzają się także uzależnienia behawioralne, a wśród nich m.in. hazard. 
Przyczyną agresji i niewłaściwych zachowań osób młodych bywa dość często przemoc, jakiej doświadczają w domu. Nie da się szanować i respektować granic innych ludzi, jeśli nie szanuje się samego siebie – jeżeli bliscy mają cię za nic. Życie takiego adolescenta to oczekiwanie na atak. Każdy może stać się potencjalnym przeciwnikiem, dlatego młoda osoba wykształca sobie pozycje twardego dręczyciela słabszych. To jego metoda na przetrwanie: zaczepia innych, by nikt go nie ruszył. Jednocześnie otacza się emocjonalnym murem, wyśmiewa i szydzi z osób, które nie potrafią przebić się przez jego skorupę. Stanowi to spory problem, rzadko kto potrafi dostrzec, że za fasadą szyderczego uśmieszku i tarczą zbudowaną z niewybrednych słów kryje się przerażone, zagubione dziecko.
Wymienione powyżej, pojedyncze problemy rodzin to czubek góry lodowej, zwykle bowiem one współistnieją – alkoholizm idzie w parze ze stosowaniem przemocy, dołącza się bierność zawodowa i drobne konflikty z prawem. Nie jest zatem niczym szczególnie zaskakującym, że dziecko z takiego domu dorośnie, stając się postrachem podwórka lub co najmniej młodzieńcem o szemranej reputacji. 

Kiedy rodzic idzie w „siną dal”

Do innego rodzaju trudności należy natomiast stała absencja rodziców lub jednego z nich podyktowana emigracją zarobkową. Ogromną falę wyjazdów na Wyspy Brytyjskie mamy już za sobą, jednak pieniądze bywają jedynie pretekstem do podróży za granicę. Ludzie poszukują swojego szczęścia i widzą się zupełnie gdzie indziej. W ucieczce i zapomnieniu upatrują możliwości przezwyciężenia osobistego wewnętrznego cierpienia, samotności, poczucia bycia niezrozumianym. Kiedy opuszczają oni kraj „w celach finansowych”, opieka spada na jedną osobę, zwykle mamę lub babcię. Dziecko tęskni i nie rozumie dlaczego zostało opuszczone, nie zna prawdziwych przyczyn tej sytuacji i czuje się mało ważne. Inaczej jest, kiedy rodzic utrzymuje stały kontakt: piszę maile, telefonuje, organizowane są videorozmowy i powroty na święta, inaczej kiedy kontakt stopniowo urywa się, a ważna osoba przestaje interesować się bliskimi ostatecznie, znikając z horyzontu. Jak pokazuje doświadczenie, młodzi ludzie z rozbitych emigracją rodzin mają niższe poczucie własnej wartości, brakuje im motywacji i ambicji, by uczyć się i spełniać swoje marzenia. Ponadto, wykazują skłonności do zachowań aspołecznych.
Rodzina odgrywa niezwykle ważną rolę w życiu młodych ludzi. Stanowi swego rodzaju zakotwiczenie w określonej rzeczywistości i punkt odniesienia w wielu codziennych sytuacjach. To od rodziców czerpie się wzorce, zapożycza na własne potrzeby ich strategie postępowania oraz rozwiązywania życiowych zadań. Wychowankowie MOW najczęściej utrzymują stały, systematyczny kontakt ze swoimi rodzinami pochodzenia. Zdarza się, że po jakimś czasie dostrzegają oni na poziomie świadomym popełniane przez bliskich błędy, jednak nadal pozostaje sfera, na którą wpływ ma się dopiero po wieloletniej, wytężone pracy terapeutycznej. To sfera emocji, odruchowych sposobów reagowania, pojmowania określonych zdarzeń. Dlatego też tak istotne jest włączanie rodzin w proces resocjalizacji nieletnich. Ich mądra obecność znacząco wpływa na powodzenie pracy w ośrodku. Od zaangażowania dorosłych opiekunów, ich woli zmiany, gotowości do przyjmowania informacji zwrotnych zależy to, czy zdołają naprawić błędy i pomóc własnym dzieciom czy też bierno-oportunistyczne działania staną się przyczyną zahamowania rozwoju oraz osiągania dojrzałości przez ich „pociechy”.

Jak postępować?

Praca z rodziną dziecka umieszczonego w zamkniętej jednostce resocjalizującej powinna skupiać się na realizacji dwóch celów.
Po pierwsze, jest to własny rozwój osobisty opiekunów: przezwyciężenie trudności, z jakimi zmagają się osoby dorosłe w rodzinie. Czasem koniec...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "Doradca w Pomocy Społecznej"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • pełen dostęp do archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy