Rodzina w procesie resocjalizacji

– dziecko w zakładzie zamkniętym

Z praktyki pracownika

Agresja oraz podyktowane nią nieakceptowane społecznie zachowania u dzieci i młodzieży są wynikiem głębokiej frustracji potrzeb. Oziębłość emocjonalna, obojętność, brak zainteresowania, brak zakreślonych granic, wreszcie stawianie zbyt wygórowanych oczekiwań i działania nacechowane przemocą w sposób nieunikniony prowadzą do kłopotów wychowawczych, również tych skrajnych, jakimi są problemy z prawem.

Złość o różnym natężeniu staje się uczuciem coraz częściej spychanym na margines świadomości. Pod jej wpływem można powiedzieć „o słowo za dużo”, „zrobić coś, czego będzie się później żałowało”. Nadmierna ekspresja nie przystoi osobom kulturalnym, takim, które potrafią nad sobą panować. Wściekłość, pasja, furia są wstrętne, niegodne, odrażające. Kojarzą się z awanturami, bijatyką, tłuczonymi talerzami, wewnętrznym chaosem i dosadnymi wypowiedziami skonstruowanymi naprędce po to, by wyrządzić krzywdę jednostce uznanej za przeciwnika. Czy ktoś „normalny” rozbija swój dobytek w chwilowym szale? Wrzaski, krzyki, groźby mające na celu rozładowanie napięcia wydają się być również bardzo nieasertywne. Podobnie jest z irytacją. To nieco łagodniejszy odcień złości. Też za bardzo nam się nie podoba. Łatwo tracimy wtedy cierpliwość, stając się mniej wyrozumiali. Coś nas uwiera, drażni, przeszkadza, a fałszywie udając, że nic się nie dzieje, nie jesteśmy w stanie odnaleźć prawdziwej przyczyny tego stanu. Do rozmów, które prowadzi zirytowana osoba, wkradają się drobne złośliwości, staje się ona ironiczna i choć bardzo stara się zachować spokój, jej słowa kłują boleśniej – jak drobne, trudne do dostrzeżenia szpilki, niby niechcący rozsypane na wygodnej kanapie. Zdenerwowanie kojarzy się ze stresem. Denerwujący jest dzieciak hałasujący piętro wyżej, zbyt głośno grający telewizor w drugim pokoju, wyprowadza z równowagi konfliktowa sytuacja w pracy, której szef nawet nie próbuje rozwiązać. Wobec faktów, które trudno jest zmienić czujemy niemoc, a to pogłębia przykry stan emocjonalny. Przecież nie można odebrać małemu sąsiadowi zabawek, ściszyć telewizora niedosłyszącej babci czy oskarżyć szefa o zaniedbania i brak dobrej organizacji. 
Złość zalicza się do mało przyjemnych stanów emocjonalnych i jeszcze nie tak dawno mówiono o niej jako o uczuciu negatywnym. Na szczęście to spojrzenie się zmienia, ewoluuje, rzucając na ten stan nieco jaśniejsze światło. Dzięki wzburzeniu stajemy się czasem bardziej zaradni, wzrasta możliwość poszukiwania dobrych dla nas rozwiązań, mamy więcej siły do pokonania przeszkody lub stawienia czoła osobie, która nam zagraża. Wreszcie, dzięki zdrowemu ładunkowi agresji jesteśmy w stanie obronić się i przetrwać sytuację kryzysową. Mimo to złość nadal wydaje się często zbyt niebezpieczna, niekonstruktywna, nieskoordynowana i zbyt łatwo wymykająca się spod kontroli. Tłumimy ją zatem u małych dzieci. Kiedy się złoszczą, zostają skarcone za złe zachowanie. Rodzice słyszą w przedszkolu, że ich pociecha sprawia kłopoty i powinni „coś” z tym zrobić, tylko nie bardzo wiadomo co. W takich sytuacjach dorośli zaostrzają rygor, stają się bardziej krytyczni, co jedynie pogłębia trudności. Uczeń, który ulega złoś...

Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów



Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "Doradca w Pomocy Społecznej"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Pełen dostęp do archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • ...i wiele więcej!

Przypisy