Dołącz do czytelników
Brak wyników

Zdaniem psychologa , Otwarty dostęp

19 października 2021

NR 85 (Październik 2021)

Syndrom sztokholmski – praca terapeutyczna z osobą doświadczającą przemocy domowej

0 52

Geneza określenia syndrom sztokholmski

Określenia syndrom sztokholmski po raz pierwszy użyto w 1973 roku. Wcześniej wykorzystywano je, by opisać nietypową rekcję ze strony osób zaangażowanych w traumatyczne zdarzenia, jak porwanie czy bycie zakładnikiem – określenia tego używano do opisania pozytywnej więzi, jaką niektóre ofiary porwania rozwijały ze swoim oprawcą. Dodatkowo w syndromie sztokholmskim negatywne uczucia miały być kierowane w stronę policji czy autorytetów. Wydaje się istotne, by poznać nieco bardziej dokładną genezę nazwy, jaką otrzymało to zjawisko. W roku 1973 roku Janne Olsson – uzbrojony w pistolet uciekinier z więzienia wtargnął do banku w Sztokholmie w Szwecji. Postrzelił jednego z policjantów, a następnie wziął czterech urzędników bankowych jako zakładników. Pierwszym żądaniem Olssona było zwolnienie jego współwięźnia i umożliwienie mu dołączenia do niego, na co przystał szwedzki rząd. Współwięźniowie zabarykadowali się wraz z zakładnikami w niewielkim skarbcu banku. Zaskakujące było, iż zakładnicy w pewien sposób związali się z porywaczami: pozornie nie chcieli być uratowani przez policję. Przejmujący wydaje się przykład, w którym najmłodsza z zakładniczek w rozmowie z ówczesnym premierem broni porywaczy, deklaruje, że ma do nich duże zaufanie i nie obawia się ich. Tym, co miało wzbudzać jej lęk, był ewentualny szturm policji. Owa zakładniczka w tej rozmowie prosiła także, by policja pozwoliła jej i pozostałym zakładnikom opuścić bank wraz z porywaczami, z którymi chcieli ruszyć w dalszą drogę. Na bazie tego niecodziennego zjawiska ukuto określenie syndrom sztokholmski.

POLECAMY

Poszerzenie znaczenia syndromu sztokholmskiego

Obecnie określenia syndrom sztokholmski używa się w znacznie szerszym zakresie niż ten opisany powyżej. Opierając się na literaturze związanej z zakładnikami, Graham (1994) rozszerzył klasyczne rozumienie syndromu sztokholmskiego do Teorii Syndromu Sztokholmskiego Grahama. Wedle tej teorii między ofiarą a sprawcą może występować więź emocjonalna. Graham (1994) próbował określić, czy także wśród innych grup więź ze sprawcą zachodzi tak samo, jak w przypadku syndromu sztokholmskiego. Grupy te obejmowały: więźniów obozów koncentracyjnych, członków kultu, cywili w chińskich komunistycznych więzieniach, osoby pracujące seksualnie pod kuratelą stręczycieli, osoby, które doświadczyły kazirodztwa, dzieci doświadczające fizycznej i/lub psychicznej przemocy, kobiety doświadczające przemocy, jeńców wojennych i zakładników w ogóle. Ustalono, iż we wszystkich powyżej przedstawionych grupach pojawiała się więź pomiędzy sprawcą a ofiarą, jednak tylko wtedy, gdy współistniały cztery następujące warunki:

  • Postrzegane zagrożenie przeżycia i przekonanie, że oprawca jest skłonny spełnić groźbę zagrożenia życia. Przemoc psychiczna lub groźba krzywdy według Grahama stanowią zagrożenie dla fizycznego przetrwania.
  • Postrzeganie przez ofiarę jakiejś małej dobroci ze strony porywacza. Graham twierdził, że osoba, której życie czy dobrostan są stale zagrożone, inaczej postrzega dobroć niż osoba, która takich doświadczeń nie ma. Jako przykładu użyto w pracy kobiet doświadczających przemocy, które zaprzestanie jej doświadczania mogą odbierać jako życzliwość.
  • Izolacja z perspektywy innej niż perspektywa porywacza. Izolacja w przypadku porwania zazwyczaj jest izolacją fizyczną (od innych osób). Natomiast w wielu innych przypadkach ofiara może wcale nie być fizycznie odizolowana od innych osób na tyle, że z perspektywy osoby z zewnątrz powinna być w stanie utrzymywać kontakt z innymi (np. prosić o pomoc), ale emocjonalna izolacja, której doświadcza ofiara, jest na tyle głęboka, że uniemożliwia jej działanie (np. u osób doświadczających przemocy domowej).
  • Postrzegana niemożność ucieczki. Wiele osób doświadczających rozmaitych form przemocy ma poczucie niemożności ucieczki. Często oprawcy stosują groźbę przemocy, by zapobiec ucieczce (Graham, 1994).

Hipotezy dotyczące mechanizmu syndromu sztokholmskiego

Istnieją rozmaite hipotezy wyjaśniające specyficzną więź, jaka może się wytworzyć pomiędzy ofiarą a jej oprawcą. Jedno z bardziej popularnych wyjaśnień bazuje na nurcie psychoanalitycznym i odnosi się do nieświadomych mechanizmów obronnych ego. Mechanizmy obronne można ująć jako nieświadome sposoby unikania i redukowania potencjalnie zagrażających jednostce uczuć, jak strach czy lęk, które w dużej mierze pojawiają się w sytuacjach opisywanych w tym artykule. W obszarze zjawiska nazywanego syndromem sztokholmskim pojawiać się może regresja i identyfikacja z agresorem. Osoba, która doświadcza rozmaitej przemocy ze strony agresora, w pewnym sensie znajduje się w sytuacji podobnej do sytuacji dziecka (a czasami tym dzieckiem faktycznie jest) – jest na swój sposób pozbawiona decyzyjności czy sprawczości, podobnie jak dziecko w dużej mierze (a czasem całkowicie) zależna jest od „opiekuna” (w tym wypadku oprawcy) w zaspokajaniu nawet najbardziej podstawowych potrzeb. Jak pisze Czerniak w swojej pracy (Czerniak, 2014), bardzo trudne jest odczuwanie negatywnych emocji wobec kogoś, od kogo zależy (często agresor dobitnie stara się przekonać o tym ofiarę) zachowanie życia, zdrowia. Kiedy jednostka zbliża się do agresora, może pojawić się także złudne wrażenie bycia bliżej tego, który ma władzę – złudne, bo przecież realnie niczego to nie zmienia.
Kolejną z hipotez przedstawiają Doliński i Tokarz, którzy podkreślają względną „normalność” reakcji osób, u których przejawia się syndrom sztokholmski – podkreślają wagę kontrastu pomiędzy tym, co agresor mógłby zrobić, a tym, co robi rzeczywiście. Wyjaśniają także sens „tworzenia” wrogów z jednostek, które obiektywnie niosą pomoc, na przykład policji. Logika, która gruntuje takie myślenie, to taka, wedle której niespełnienie żądań agresora (właśnie przez policję) czy zaatakowanie go może doprowadzić do poniesienia strat ze strony ofiar, na przykład utraty życia czy zdrowia. Często dzieje się też tak, że agresorzy intesyfikują swoje działania, kiedy pojawia się policja, a to może rodzić przekonanie, że to właśnie policja jest winna wszelkim cierpieniom ponoszonym przez ofiarę. Warto zwrócić szczególną uwagę (za: Czerniak, 2014) na inne mechanizmy wyjaśniające działanie syndromu sztokholsmkiego wskazane przez Dolińskiego i Tokarz, a mianowicie:

  • zjawisko huśtawki emocjonalnej, które może skłaniać jednostkę do uległości,
  • norma wzajemności, wedle której jednostka powinna odczuwać wdzięczność nie tylko, kiedy coś otrzymuje, ale także kiedy coś nie zostaje jej zabrane,
  • zmniejszenie dysonansu poznawczego przez uzgodnienie emocji wobec agresora i przekonań na jego temat oraz – co za tym idzie – zachowanie wobec niego, takie jak posłuszeństwo czy okazywanie szacunku,
  • pojawienie się procesów grupowych charakterystycznych dla grupy, którą łączy wspólne miejsca, czas i los: my – wewnątrz kontra oni – ci na zewnątrz.

Symptomy syndromu sztokholmskiego

Chociaż brakuje oficjalnych kryteriów pozwalających wyodrębnić syndrom sztokholmski jako samodzielną jednostkę nozologi...

Artykuł jest dostępny w całości tylko dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz bezpłatne konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż bezpłatne konto Zaloguj się

Przypisy