Dołącz do czytelników
Brak wyników

Zdaniem psychologa , Otwarty dostęp

23 czerwca 2021

NR 82 (Czerwiec 2021)

DDA – o wpływie dzieciństwa na dorosłość

56

Dorosłe Dzieci Alkoholików (DDA) to osoby, których trudne doświadczenia z przeszłości związane z wychowywaniem się w rodzinach, w których obecne było uzależnienie, mogą wpływać na ich teraźniejszość. Jak można im skutecznie pomóc?

Rodzina przez wielu badaczy nazywana jest podstawową komórką społeczną. Coraz częściej jest też określana jako system – niejako układ naczyń wzajemnie powiązanych, w którym zachowanie danej jednostki może wpłynąć na zachowanie drugiej i odwrotnie. Podejście systemowe traktuje rodzinę jako całość, jako wspólnotę [1]. Prawidłowe funkcjonowanie rodziny przyczynia się do rozwoju człowieka, natomiast nieprawidłowe prowadzi do formowania się rodziny, która może oddziaływać krzywdząco na niektórych lub wszystkich swoich członków [2]. W systemie rodzinnym niezwykle istotne są jej elementy, czyli poszczególne jednostki, które wchodzą w jej skład oraz interakcje między nimi. Rodzina, w której przynajmniej jedno z rodziców nadużywa alkoholu nie jest rodziną funkcjonującą w sposób prawidłowy, panuje w niej pewna destabilizacja. Co bardzo ważne, najczęściej są to rodziny, w których nie są zaspokajane w odpowiedni sposób potrzeby pozostałych członków rodziny (osoby partnerskiej czy dzieci). W rodzinach z problemem alkoholowym równie często pojawiać się może przekraczanie granic czy zanik odpowiedzialności niektórych jej członków, często przy nadmiernej odpowiedzialności innych [3]. Dzieje się tak, ponieważ w dużej mierze to właśnie osoba uzależniona od substancji psychoaktywnych zaczyna stanowić centrum systemu rodzinnego, punkt odniesienia, od którego zależą zachowania, uczucia czy nastawienia innych członków rodziny, z czego czasami te osoby nie zdają sobie sprawy. Przykładem takiej sytuacji może być lęk, który towarzyszy dzieciom po obudzeniu, który obniża się, kiedy zobaczą, że opiekun nie jest (jeszcze) pod wpływem alkoholu czy częste wychodzenie partnerki do koleżanek popołudniami, kiedy partner wraca z pracy i najczęściej sięga po alkohol. Opisywane zachowania czy odczucia nie muszą być uświadomione. Oczywiście, pamiętać należy, że uzależnienie jest chorobą, nie wyborem osoby i wymaga leczenia, a samo spożywanie alkoholu jest objawem dużo głębszych trudności jednostki, które wymagają specjalistycznej pomocy i wsparcia.
Dzieciństwo jako okres rozwojowy jest niezwykle istotnym czasem w życiu każdego człowieka. To właśnie wtedy u młodej osoby dochodzi do kształtowania się predyspozycji osobowościowych czy tworzenia struktury relacji przywiązania. Dziecko nabywa rozmaitych, zupełnie nowych dla siebie kompetencji, a zasoby, które się kształtują, służyć mu będą prawdopodobnie przez całe jego życie. Podobnie jest jednak z deficytami – te, które będą kształtować się u młodej osoby już w najwcześniejszych etapach jego rozwoju, utrudniać mu mogą funkcjonowanie także w życiu dorosłym. Dzieciństwo jest czasem, kiedy dziecko jest najbardziej zależne od swoich dorosłych opiekunów, którzy powinni zaspokajać różnorodne jego potrzeby: fizjologiczne, psychiczne, społeczne oraz ogólnie rozumiane potrzeby rozwojowe [4].
DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików) to określenie, z którym prawdopodobnie spotkała się w swoim życiu większość Czytelników tego artykułu. Odnosić się ma ono do osób, które mają doświadczenie życia i wychowywania się w rodzinie, w której przynajmniej jeden z opiekunów nadużywał alkoholu. Dane, które na przestrzeni lat zebrane zostały na temat tego syndromu, pochodzą w zasadzie z trzech grup źródeł [5]: obserwacji klinicystów i praktyków, wyników badań naukowych i wreszcie – doniesień od samych osób, które wychowywały się w rodzinach z uzależnieniem (leczących się w grupach terapeutycznych bądź też działających pomocowo na rzecz innych osób w podobnej jak oni sytuacji). Charakterystyka osób będących właśnie Dorosłymi Dziećmi Alkoholików (w znaczeniu tego, kogo i na jakiej podstawie można włączyć do tej grupy) w każdym z tych ujęć jest odmienna, co wprowadza dodatkowe zamieszanie. Dzieci osób uzależnionych to grupa, wokół której narosło bardzo dużo mitów, a społeczeństwo stworzyło wiele stereotypów na ich temat [5]. Powszechność używania nazwy „Dorosłe Dzieci Alkoholików” w żaden sposób nie przekłada się zatem na istnienie jednoznacznej definicji tego syndromu. Trudno jest bowiem klarownie odpowiedzieć na pytanie: czym w zasadzie jest ów konstrukt Dorosłych Dzieci Alkoholików? Nie ma on swojego miejsca w żadnej klasyfikacji chorób, a wynikać to może właśnie z tego, iż istnieją zasadne wątpliwości co do jednorodności grupy osób, które wychowywały się w domu z problemem alkoholowym, niemożliwym jest zatem utworzenie odrębnego zespołu, specyficznego dla wszystkich osób dorastających w rodzinach z problemem alkoholowym [6]. By ułatwić rozumienie tego syndromu, należy wiedzieć, że elementem łączącym wiele definicji jest stosowanie tego określenia wobec osób, które pochodzą z rodzin, w których alkohol był najbardziej istotnym problemem [7].

POLECAMY

Dzieciństwo DDA i odniesienie do teraźniejszości

Dorosłe osoby, które wychowywały się w rodzinach z problemem alkoholowym, w swoim dzieciństwie doświadczyły najczęściej tego, czego żadne dziecko doświadczać nie powinno. Jak już wskazano wyżej, trudno o jednoznaczny zbiór cech, które oznaczać mogą występowanie (bądź nie) syndromu Dorosłych Dzieci Alkoholików; przedstawione w dalszej części zostaną zatem dość charakterystyczne dla owego syndromu elementy, które jednak nie muszą się koniecznie pojawić.
W rodzinach z problemem alkoholowym najczęściej nie są zaspokajane rozmaite potrzeby dziecka, brakuje prawidłowych wzorców rodziny, komunikacja między członkami rodziny (ze sobą lub z innymi) jest nieprawidłowa, stanem codziennym okazuje się niepewność i konflikt, pojawia się dużo napięcia, stresu, może dochodzić do agresji słownej, fizycznej, czy seksualnej [8]. Rzeczywistość dziecka, które wychowuje się w rodzinie z problemem alkoholowym zmienia się bardzo szybko i gwałtownie, co może wywoływać duże cierpienie. Z powodu tego rodzaju doświadczeń, zaburzeniu ulegać mogą podstawowe schematy opisywania i interpretowania otaczającej dziecko rzeczywistości. Stąd niedaleko już do pojawienia się u dziecka dosyć charakterystycznej triady przekonań, prowadzącej do fałszowania obrazu własnych odczuć, doświadczeń i otaczających zdarzeń [9]:

  • nie mów – zasada ta polega na milczeniu odnośnie swojej sytuacji rodzinnej. Sytuacja rodzinna, w której w domu pojawia się problem nadużywania alkoholu przez rodzica staje się tematem tabu, podsycanym często przez opiekunów („Inni nie będą cię lubić, kiedy będziesz o tym mówił”, „W innych rodzinach wcale nie jest lepiej”, „Nie ma się czym chwalić”). Milczenie może być także potęgowane przez uczucie wstydu („Co będzie, gdy inni się dowiedzą, co dzieje się u mnie w domu?” czy poczucia winy „To moja wina, że mama pije, jakbym miał lepsze stopnie, to by tak nie było”). Nie bez powodu mówi się o „słoniu w pokoju” (z ang. elephant in the room) – każdy członek rodziny go widzi, każdemu przeszkadza (trudno normalnie funkcjonować ze słoniem na środku pokoju), jednak wszyscy udają, że go tam nie ma i nikt o nim nie rozmawia;
  • nie czuj – zasada ta odnosi się do faktu, iż wychowywanie się w rodzinie, w której rodzic nadużywa alkoholu jest niezwykle wyczerpujące emocjonalne. Często dziecko, by odciąć się od przytłaczających je nieprzyjemnych emocji, po prostu odcina się od emocji w ogóle, tworząc iluzję poczucia bezpieczeństwa („Nie czuję, więc nic nie może mnie skrzywdzić”);
  • nie ufaj – zasada ta powstaje na kanwie wychowywania się w rodzinie, w której obietnice zazwyczaj nie są dotrzymywane, a nieprzewidywalność środowiska rozwoju jest gigantyczna. Tym samym dziecko wyrabia sobie zasadę, by nie ufać innym, co chroni je przed rozczarowaniem („Jeśli nie będę nikomu ufać, nie zawiodę się”).

Tego rodzaju „zasady” wpajane dziecku mogą sprawić, że zacznie ono opisywać otaczającą je rzeczywistość w sposób niezgodny z prawdą, lekceważyć swoje uczucia oraz straci zaufanie zarówno do siebie, jak i do innych. Tego rodzaju „sposoby na przetrwanie” wypracowane w dzieciństwie mogą towarzyszyć jednostce przez całe jej życie, nawet jeśli „bezpośrednie zagrożenie” już dawno minęło. Podtrzymują one bowiem kruche poczucie bezpieczeństwa. Przejawiać to się może w życiu dorosłym chociażby tym, że osobie trudno jest zbudować trwałą relację, ponieważ nie potrafi ona zaufać drugiej osobie, instynktownie od początku znajomości, oczekując i obawiając się rozczarowania. Dorosła osoba, która wychowywała się w rodzinie z problemem alkoholowym, może także nie dawać sobie (często nieświadomie) przyzwolenia na wszystkie bądź też niektóre uczucia. Przykładowo, można wyobrazić sobie osobę, która nie dopuszcza do siebie uczuć, które w dzieciństwie traktowane były przez rodziców jako „słabość” (smutek, bezradność), ponieważ uwewnętrzniła to przekonanie („wzięła jako swoje”) i sama też tak uważa. Nie bywa zatem na poziomie świadomym smutna, odczuwa za to wiele złości, która nie jest dla niej do końca zrozumiała. W rzeczywistości pod tą złością kryć się mogą ogromne niewypowiedziane pokłady smutku.
Nieprzewidywalność środowiska (dziecko nie wie, czy po powrocie ze szkoły zastanie pijaną matkę; nie jest pewne, czy ojciec po powrocie z pracy będzie w dobrym humorze czy też będzie na nie krzyczał) prowadzić może do nie do końca zrozumiałego poszukiwania adrenaliny i napięcia. Objawiać się to może u dorosłej osoby ciągłym rozpoczynaniem relacji, które okazują się przemocowe i toksyczne (a zatem – nieprzewidywalne), ponieważ osobie takiej niezwykle trudno jest się odnaleźć w stabilnym, przewidywalnym związku, który może odbierać jako „nudny”. Jednocześnie odczuwać może cierpienie. Pierwszym krokiem do zmiany tego rodzaju schematu jest dostrzeżenie go.

Uwięzienie w rolach

Osoby żyjące pod jednym dachem z osobą uzależnioną (wokół której kręci się życie rodzinne), chcąc zmniejszyć swój poziom napięcia i dyskomfortu, dostosowują („dostrajają”) swoje funkcjonowanie do aktualnej sytuacji rodzinnej. Warto mieć na uwadze fakt, że niektóre z osób z otoczenia osoby uzależnionej (partner, przyjaciel, współpracownik) mogą niejako opuścić system (co oczywiście bywa bardzo trudne), dzieci zaś często są w owej niezdrowej relacji „uwięzione” i trudno jest im opuścić system [10]. Zatem dzieci w takich rodzinach, by bronić się przed tym, co je spotyka, często przybierają określone role wiążące się z określonymi zachowaniami, które częstokroć pozostają z nimi na długo po tym, jak dzieciństwo się skończy.
Według literatury [11] wskazać można cztery podstawowe role, które przyjmują dzieci wychowujące się w rodzinach z problemem alkoholowym: bohater rodzinny, kozioł ofiarny, dziecko we mgle, maskotka:

  • Bohater rodzinny. To często najstarsze dziecko, które przejmuje odpowiedzialność nad każdym z członków rodziny. Jego dzieciństwo jest zdominowane przez problemy rodzinne, trudno jest mu się angażować w zabawę, odpoczynek, wydaje się być nadmiernie dojrzałe i niezwykle odporne. W dorosłości Bohaterzy często rezygnują ze swojego życia osobistego, ponieważ czują konieczność poświęcania się dla innych. Ich postawa rozwija ten rodzaj „poświęcenia”, który najczęściej – po opuszczeniu rodziny alkoholowej – przestaje służyć komukolwiek [11]. Praca z dorosłym Bohaterem to zatem praca skupiona na pracy nad zdjęciem odpowiedzialności, dostrzeżenia swoich potrzeb. Warto uwrażliwiać taką osobę na pytania: „A czego ty potrzebujesz? ”, „Czy robisz to dla siebie czy dla innych? ”, „Czy Twoje poświęcenie jest konieczne?”
  • Kozioł Ofiarny. To dziecko, dzięki któremu rodzina może odwrócić się od swoich rzeczywistych problemów (np. uzależnienia) i skupić na tych, które generuje dziecko. Dorośli mogą postrzegać takie dziecko jako „trudne”, ponieważ często wyraża ono negatywne emocje, które inni członkowie rodziny odreagowują na nim – potrafi być „bezczelne”, wpadać w „złe towarzystwo”, próbować używek. W dorosłości Kozioł Ofiarny często kontynuuje swoje trudności z dzieciństwa, może mieć trudność w dostosowywaniu się do obowiązujących norm. Używkami czy ryzykownymi zachowaniami może zastępować sobie relacje z ludźmi. Praca z tym rodzajem roli wymaga uważności i dużego wsparcia, ponieważ taka osoba często nie widzi dla siebie nadziei. To praca nad dostrzeżeniem, że nie wszystko jest stracone, a także nad szukaniem alternatywnych sposobów regulacji napięć oraz pozyskiwanie narzędzi do budowania zdrowych relacji z drugim człowiekiem.
  • Dziecko we mgle. To dziecko, które zachowuje się tak, jakby go nie było. Nie sprawia kłopotów, nie mówi o swoich potrzebach, o nic nie prosi. Zdaje się być niewidzialne. To dziecko, które może być odbierane jako nieśmiałe, tak naprawdę jednak po prostu robi wszystko, by nie zwrócić na siebie uwagi. W dorosłości może to prowadzić do trudności w nawiązywaniu i podtrzymywaniu kontaktów interpersonalnych, samotności czy poczucia, że nie jest się wartym uwagi innych ludzi. Pojawiać się też może chęć ucieczki od sytuacji trudnych. Praca z Dzieckiem we mgle to praca nad poprawą poczucia własnej wartości, nauka bycia w relacjach interpersonalnych – czasami od podstaw oraz doskonalenie rozwiązywania problemów.
  • Maskotka. To dziecko, które rozładowuje napięcia rodzinne śmiechem. Dużo się wygłupia i żartuje, by znieść dystres związany z wychowywaniem się w rodzinie z problemem alkoholowym. Jednakże samo dziecko zazwyczaj nie jest traktowane poważnie przez nikogo (a bardzo cierpi), zatraca też granicę między radością a smutkiem [3]. W dorosłości taka osoba może być duszą towarzystwa, trudno jest jej jednak nawiązać trwałe relacje. Kontakty interpersonalne takiej osoby mogą być powierzchowne, także ze względu na to, że wszelkie problemy sprowadzać może do kategorii żartu (co dla innych może być niezrozumiałe), chociaż zupełnie nie jest to dla niej zabawne. Praca z taką osobą skupiona być powinna przede wszystkim na pracy nad nabywaniem umiejętności rozwiązywania problemów, a nie prześmiewania ich, co może umożliwić zbudowanie poważne relacji.

Dlaczego nie „alkoholik”?

Potrzebny w tym artykule wydaje się swoisty „przypis” do nazwy syndromu, wynikający ze zmian, które dzieją się także w świecie psychologii. To, co pierwsze zwraca uwagę w nazwie syndromu Dorosłych Dzieci Alkoholików, to słowo „alkoholik”, które w zasadzie przez lata badań i praktyki, na szczęście, wypada z obiegu i warto o tym wiedzieć. Język, którego używamy, ma ogromne znaczenie. Język ewoluuje, a sposób pomocy klientowi powinien ewoluować wraz z nim. „Alkoholik” to określenie bardzo stygmatyzujące. 
Ma wydźwięk pejoratywny i kojarzy się stereotypowo ze wszystkim tym, co złe dla społeczeństwa – z kimś, kto na własne życzenie wpadł w uzależnienie, kto nie chce i nie widzi potrzeby leczenia, komu nie warto ufać i z pewnością nie ma potrzeby wydatkowania siły i energii na jego terapię. Przede wszystkim warto zawsze pamiętać o tym, że uzależnienie jest chorobą, a nie wyborem poszczególnych osób i jej leczenie polega na czymś zdecydowanie trudniejszym niż „trochę silnej woli”. Warto też zwrócić uwagę, że etykieta „alkoholika” kojarzy się przede wszystkim z osobą niepracującą, zaniedbaną higienicznie, pijącą codziennie, nierzadko w kryzysie bezdomności. A przecież uzależnienie nie ma płci, statusu materialnego czy rodzinnego. Każdy w tej chorobie cierpi tak samo mocno. Często zapominamy też, że osoba uzależniona od alkoholu wpisująca się w stereotyp tu opisany, również w żaden sposób nie zasługuje na krzywdzące i stygmatyzujące określenie „alkoholika” – uzależnienie to ciężka, śmiertelna w zasadzie choroba, której nikt sobie nie „życzy”, a życiowe trudności (na przykład kryzys bezdomności) mogą spotkać każdego w najmniej spodziewanym okresie jego życia. Każdemu należy się pomoc.

Jak wspierać dorosłe osoby, które wychowywały się w rodzinie z uzależnieniem?

W pracy osoby na stanowisku pracownika socjalnego bardzo często spotkać się można z dorosłymi osobami, które wychowywały się w rodzinach z problemem alkoholowym. Może dziać się też tak, że osoba ta sama ma w dorosłym życiu problem z uzależnieniem. Opisane wcześniej w artykule zagadnienia, dotyczące syndromu DDA, mogą ułatwić pracownikowi socjalnemu zrozumienie trudności osoby, która dzieciństwo spędziła w domu, w którym obecne było uzależnienie.
 

Pamiętaj

Większa wiedza na temat syndromu DDA pozwala na zbudowanie lepszej relacji z klientem, ponieważ pewne jego zachowania mogą okazać się dla pracownika socjalnego bardziej zrozumiałe. To, co wydaje się nad wyraz ważne, to niezakładanie z góry złych intencji klienta, ale dostrzeżenie, z jakimi trudnościami czy pozostałościami przeszłości może się on mierzyć.


To, co jest także bardzo istotne w pracy z klientem, który wychowywał się w domu z problemem alkoholowym, to psychoedukacja, czyli metoda edukacji adresowana do ludzi, którzy żyją z zaburzeniami psychicznymi czy stanu zdrowia. Takie osoby czasami nie mają pojęcia o implikacjach wynikających ze swojego dzieciństwa. Samo zapoznanie ich chociażby z rolami, jakie mogli przybierać w dzieciństwie oraz z wpływem owych ról na ich aktualne życie, to bardzo duży krok w pracy z klientem. Na podstawie wiedzy dotyczącej wspomnianych ról można wspólnie z klientem zastanawiać się, co może on zrobić w kierunku zmiany, jakie jego zachowania są „pozostałościami” po trudnym dzieciństwie i wymagają korekty.
Za kolejnymi badaczami tematu [12] można wskazać na najczęściej występujące u osób wychowanych w rodzinach z problemem alkoholowym trudności, do których odwoływać się można w kontakcie z klientem. Świadomość trudności może pomóc w zrozumieniu klienta, wytłumaczy niektóre jego zachowania. Oczywiście należy mieć na uwadze, że wspólne doświadczenia DDA oraz wskazane problemy są pewnym uogólnieniem.
Najczęściej DDA mierzy się z następującymi trudnościami:

  • lęk przed utratą kontroli,
  • lęk przed uczuciami,
  • lęk przed konfliktem,
  • nadmierne poczucie odpowiedzialności lub nadmierna nieodpowiedzialność,
  • poczucie winy,
  • niezdolność do odprężenia się i zabawy,
  • ostra samokrytyka,
  • trudność w utrzymywaniu bliskich relacji,
  • lęk przed porzuceniem,
  • zachowania kompulsywne,
  • cierpienie z powodu zalegającego żalu.

Na uwadze należy mieć, by nie wpaść w „pułapkę pewności”. To, że klient wychowywał się w takim, a nie innym domu, nie musi oznaczać, że różne jego trudności wynikają właśnie z tego. Skupić się należy bardziej na poszukiwaniu rozwiązań aniżeli przyczyn.

Kontakt z klientem, który wychowywał się w rodzinie z problemem alkoholowym

Brak jest jasnych wytycznych w literaturze co do pracy z klientem, który wychowywał się w rodzinie, gdzie występował problem uzależnienia. Znaleźć można oczywiście ramowe plany terapii indywidualnej czy grupowej, a także informacje dotyczące grup samopomocowych, niewiele jest jednak wskazówek co do praktycznego charakteru pracy z takim klientem. Wnioskować można, że podejście do takiego klienta powinno być przede wszystkim, jak zawsze, podejściem do drugiego człowieka. W pracy pomocowej niezwykle istotne jest, by nie zapominać, że stoi przed nami drugi człowiek – pewnie nieco inny niż my, z innymi doświadczeniami życiowymi, które go ukształtowały, a także z konsekwencjami tych doświadczeń, z aktualnymi trudnościami. Warto widzieć przede wszystkim drugą osobę, a nie jej zaburzenie, syndrom, czy cokolwiek innego, co częstokroć jak jaskrawa etykieta zwraca na siebie uwagę już od samego początku....

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "Doradca w Pomocy Społecznej"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • pełen dostęp do archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy