Dołącz do czytelników
Brak wyników

Tematu numeru

17 października 2019

NR 68 (Październik 2019)

Asystentura rodzinna – niekończąca się opowieść

0 25

Wielokrotnie już pisałam o pracy z rodzinami, w których występują problemy opiekuńczo- -wychowawcze. Artkuły te pokazywały różne oblicza tej pracy (zarówno od strony obowiązków gminy, jak i współpracy pomiędzy pracownikiem socjalnym a asystentem rodziny). Czas zatem, po ponad siedmiu latach od wejścia w życie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, na pewnego rodzaju podsumowanie oraz podzielenie się nowymi refleksjami na ten – wydawałoby się – już dogłębnie opisany temat.

Na wstępie pragnę podkreślić, jak bardzo cenię trudną pracę zarówno asystenta rodziny, jak i pracownika socjalnego. Trud ten potęguje nie do końca określona funkcja, jaką asystent rodziny ma w rodzinie pełnić. Dodatkowo w wielu gminach (i prawie wszystkich mediach) funkcjonuje przekonanie, że asystent rodziny posiada czarodziejską moc uzdrawiania rodzin i jeśli to nie wychodzi, to tylko on jest za ten stan rzeczy odpowiedzialny. Z całą mocą temu twierdzeniu się sprzeciwiam. To nie asystent ma cudowną moc „naprawy” rodzin, to te rodziny ją posiadają, a pytaniem jest – czy pragną zmiany stanu rzeczy. Do tego wrócę w dalszej części artykułu.
Niezależnie od ciągle powracających problemów, pragnę podzielić się moimi refleksjami nad pracą z rodzinami, w których niekoniecznie istnieje problem finansowy (a to w dużej mierze dzięki sławetnemu programowi 500 plus). Na stronach Ministerstwa można przeczytać: Polska bieda nie ma już twarzy dziecka. Coraz mniej rodzin z dziećmi korzysta z pomocy społecznej. W tej grupie spadek odnotowany w 2018 r. w porównaniu do 2015 roku jest 32-procentowy, czyli prawie o jedną trzecią. 
Oznacza to, że pomocą społeczną w roku 2018 objęto o ok. 163 tys. rodzin z dziećmi mniej niż w 2015 r. I to pewnie bardzo dobra informacja. Mniej optymistyczny jest fakt, że w 2018 roku więcej niż w 2017 roku dzieci skierowano do rodzinnej pieczy zastępczej. W 2018 roku było to 8048 dzieci, w 2017 roku – 7688, a w 2016 roku – 7361 dzieci. Czyli, pomimo wzrostu zamożności rodzin, liczba dzieci kierowanych do pieczy wzrasta. Nie chodzi zresztą o cyfry, liczba dzieci trafiających i przebywających w pieczy jest ciągle zatrważająco wysoka. Wydaje się, że rzeczywistość polemizuje z opiniami głoszonymi przez polityków, którzy za główną przyczynę pobytu dzieci w pieczy zastępczej uznawali biedę polskich rodzin. W moim (niezmienionym od lat) przekonaniu, to nie bieda, ale brak kompetencji opiekuńczo-wychowawczych rodzin oraz ich nadmiarowe uzależnienie od systemu pomocy społecznej są przyczynami tego niekorzystnego zjawiska. Nie chcę w żadnym wypadku wchodzić w debaty polityczne. Zależy mi tylko na tym, byśmy mieli świadomość, jak wiele zależy od prawidłowo poprowadzonego procesu wsparcia rodziny, zagrożonej odbiorem dzieci.
Dlatego w niniejszym artykule zaprezentuję mój mały zbiór zasad pracy z rodzinami – jest on oczywiście do dyskusji, w żadnym wypadku nie uzurpuję sobie prawa do nieomylności.

Niedopuszczalnym jest traktowanie asystenta rodziny jako prawnego opiekuna dzieci. Naprawdę bardzo należy na to uważać, bo w takich sytuacjach z jednej strony zdejmujemy z rodziców ich obowiązki, a z drugiej obniżamy ich prestiż i rolę.

Rola rodzica    

Po pierwsze – dla mnie najistotniejszą sprawą jest odpowiedni podział ról.
 

Ważne

Należy stanowczo podkreślić, że to rodzice odpowiadają za swoje dzieci. To przesłanie musi leżeć u podstaw wsparcia. Nie asystent rodziny, nie pracownik socjalny, ale rodzice są winni swoim dzieciom miłość, opiekę i wsparcie. Osoby z systemu mogą jedynie pokazać jak robić to najlepiej.


Natomiast w jaki sposób można pomóc rodzinie, która nie chce zmiany swojej sytuacji? Jak wesprzeć rodziców, którzy tak naprawdę nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje dzieci? Czy można żyć za kogoś? Nie można – można jedynie przedłużać stan, w którym asystent buduje względne bezpieczeństwo dzieciom. Taka sytuacja nie jest wsparciem dla rodziny, a jedynie pogłębia jej niezaradność i uzależnia od systemu. Nie jest też dobra dla dziecka. Przypominam, że asystentura rodzinna nie jest formą pieczy zastępczej, asystent musi (i bardzo dobrze) w pewnym momencie opuścić dom i zostawić dzieci tylko z rodzicami. Polskie prawo jest bardzo precyzyjne co do tego, kto powinien sprawować opiekę na dziećmi – zawsze ich prawny opiekun, którym w tym przypadku jest rodzic.
Spotykam się w swojej pracy z asystentami, którzy są stawiani w sytuacji oceny – Co pani zrobiła, aby dzieci zostały w rodzinie? Moim zdaniem nie taka jest rola asystenta rodziny – on ma pracować wspólnie z rodziną, w oparciu o jej zasoby, na poprawę realizacji przez rodziców funkcji opiekuńczo-wychowawczych, a nie powinien w żadnym razie stawać się opiekunem dzieci (do tego wątku jeszcze wrócę). Ciągle jeszcze, chociaż na szczęście coraz rzadziej, pojawia się w moich rozmowach z asystentami wątek pracy z rodzinami, które nie chcą ich obecności. Czasami dochodzi do kuriozalnej sytuacji, kiedy asystent przez pół roku przychodzi do rodziny, która nie wpuszcza go do mieszkania. Takie sytuacje są często wynikiem postanowienia sądu o współpracy rodziny z asystentem. W tym przypadku zdarza się, że kierownicy ośrodka mają obawy, jaka będzie ocena braku działań asystenta rodziny w sytuacji, gdy „coś się zdarzy”. Proponuję odwrócić sytuację: jaka będzie ocena działań, gdy nastąpi tragedia, a asystent tam chodził? Oczywiście, zawsze może tak się zdarzyć, ale wtedy, kiedy jest praca z rodziną, to będzie to nieszczęśliwy wypadek (który zdarza się również w rodzinach, gdzie nie ma asystenta – warto o tym pamiętać). Ale jak uzasadnić, że od pół roku asystent, mówiąc kolokwialnie, „całował klamkę”? Powtarzam, zobowiązanie sądowne do współpracy z asystentem jest szansą daną rodzinie. Jeśli rodzina nie chce z tej szansy skorzystać (a ma do tego prawo, bo asystentura rodzinna jest wsparciem opartym na zgodzie rodziny), to do obowiązków ośrodka należy jak najszybciej o braku współpracy zawiadomić sąd. Warto w tym miejscu przypomnieć proponowaną przez nas procedurę związaną z rozwiązaniem współpracy z rodzinami. W skrócie: kierownik OPS po podjęciu decyzji o przyznaniu rodzinie asystenta rodziny zawiadamia ją o tym fakcie pismem. W przypadku gdy współpraca nie powoduje zmiany, a asystent rodziny i pracownik socjalny nie widzą zasadności dalszych działań, kierownik w oparciu o ich wspólne stanowisko informuje rodzinę, że z powodu braku współpracy wycofuje asystenta. Jedocześnie w piśmie tym informuje, że w przypadku, gdy rodzina będzie chciała skorzystać ponownie ze wsparcia asystenta, ma prawo do złożenia podania o przyznanie takiej usługi (więcej w:  Juźwiak S., Klimowicz I., Pracownik socjalny i asystent rodziny a rola kierownika OPS w podziale zadań pomiędzy nimi, [w:] „Doradca w Pomocy Społecznej”, luty 2017, Nr 41).
Naprawdę bardzo istotnym jest, by w całym procesie pomocy rodzinie nie doszło do przejęcia przez OPS odpowiedzialności za dzieci w stopniu większym niż tę odpowiedzialność odczuwają rodzice.

Dalszy podział ról

Po drugie – bardzo istotny jest podział ról pomiędzy instytucjonalnych partnerów.
Wsparcia asystenta rodziny ustawodawca nie wprowadził zamiast pracy socjalnej czy działań pedagoga szkolnego. Niestety bardzo często zdarza się, że moment wprowadzenia do rodziny asystenta kończy pracę innych specjalistów z tą rodziną. Ponownie (bo też już o tym pisałam) zwracam uwagę na rolę pracownika socjalnego w chwili przeprowadzania wywiadu środowiskowego będącego podstawą przyznania asystenta rodziny. To jest ten moment, by postawić diagnozę, czy naprawdę wsparcie asystenta jest najlepszym rozwiązaniem. Często w wywiadzie pojawia się formułka „należy przyznać rodzinie asystenta w celu podniesienia jej kompetencji opiekuńczo-wychowawczej”. Brzmi super, ale co się za tym kryje? Uważam, że w tym miejscu powinien być jasny podział, jakie obszary nadal będzie wspierał pracownik socjalny (np. sprawy związane z zadłużeniem, czy motywowanie rodziny do odnowienia zerwanych więzi z krewnymi, czy kwestia odnowienia mieszkania itp.) – podkreślam, że z rodziną ma pracować dwóch specjalistów, a nie jeden. W wywiadzie, moim zdaniem, powinny pojawić się oczekiwania rodziny i jak ona widzi rolę asystenta. Podobnie często nieuregulowaną sprawą jest kwestia relacji asystent rodziny–pedagog szkolny. Zdarza się, i to wcale nie tak rzadko, że asystent rodziny jest przez szkołę traktowany jak skrzynka wniosków i zażaleń. To do niego dzwoni pedagog, że dzieci państwa X nie chodzą do szkoły, mają problemy z przyswojeniem materiału lub nie mają odpowiedniego ubrania itp. Zrozumiała jest wymiana informacji, ale przecież mamy budować pozycję rodzica, a nie asystenta. To rodzic jest jedynym partnerem do rozmów o dziecku. I prawidłowo budowany system wsparcia powinien, polegać na kontakcie rodzic–pedagog. W kontekście przyznawanych na dzieci świadczeń istnieje oczywiście możliwość zmiany decyzji na świadczenie rzeczowe tak, by dziecko miało zaspokojone potrzeby, ale to powinna być rola pracownika socjalnego, a nigdy nie asystenta rodziny. Ale przede wszystkim konieczne są działania szkoły na linii rodzice–wychowawca, z ewentualnym udziałem asystenta rodziny. Niedopuszczalnym jest traktowanie asystenta rodziny jako prawnego opiekuna dzieci. Naprawdę bardzo należy na to uważać, bo w takich sytuacjach z jednej strony zdejmujemy z rodziców ich obowiązki, a z drugiej obniżamy ich prestiż i rolę. Warto pamiętać, że za wsparcie w procesie edukacji dzieci odpowiada szkoła. Sytuacje, w których dzieci mają problemy z przyswajaniem wiedzy lub zaległości, to takie sytuacje, w których za wsparcie odpowiada system edukacji. Idealną sytuacją jest, gdy o tym, jakie zostaną podjęte działania, decydują wspólnie rodzina, pedagog, asystent rodziny.
 

Pamiętaj

Pamiętajmy, że zgodnie z przepisami ustawy Prawo oświatowe, to szkoła winna zapewnić każdemu uczniowi warunki niezbędne do jego rozwoju, przygotować go do wypełniania obowiązków rodzinnych i obywatelskich w oparciu o zasady solidarności, demokracji, tolerancji, sprawiedliwości i wolności. Określone są prawa uczniów, takie jak: prawo ucznia do dostosowania treści, metod i organizacji nauczania do jego możliwości, do korzystania z pomocy psychologiczno-pedagogicznej, prawo do specjalnych form pracy dydaktycznej, prawo uczniów do opieki przyznawanej uczniom pozostającym w trudnej sytuacji materialnej życiowej, do zajęć pozalekcyjnych i pozaszkolnych rozwijających ich zainteresowania i uzdolnienia, prawo ucznia do tego, aby rodzice zapewnili mu warunki umożliwiające przygotowanie się do zajęć szkolnych.

 

Jedną z podstawowych zasad pracy z rodziną jest takie przeprowadzenie interwencji, by rodzice nie stracili w oczach dziecka. Niedopuszczalne jest między innymi zwracanie uwagi rodzicom przy dzieciach czy straszenie tym, że dzieci trafią do domu dziecka.

Podkreślam, szkoła ma obowiązek wspierać ucznia i jego rodziców, nie zaś – jak to często bywa – wyręczać się asystentem. W tym miejscu pragnę zauważyć, że w wielu gminach współpraca pomiędzy ośrodkiem pomocy a szkołą przebiega bardzo dobrze. Jednak miejsc, w których szkoła przerzuca ciężar pracy z rodziną tylko na OPS jest jeszcze zdecydowanie za dużo.
Parę słów jeszcze o współpracy pomiędzy asystentami rodzin a kuratorami. Pragnę podkreślić jedno – asystent z kuratorem są równorzędnymi partnerami. Nie istnieje pomiędzy nimi zależność służbowa, a jedynie konieczność współpracy wynikająca zarówno z aktów prawnych, jak i dobrze rozumianego interesu rodzin. 

Zadania asystenta 

Po trzecie – rola asystenta w rodzinie.
Powracam do wątku „czarodzieja” uzdrawiającego rodzinę za pomocą sił nadprzyrodzonych. Przerzucenie na asystenta podwójnej odpowiedzialności – za rodzinę i za fundusze gminy wypaczyło ideę asystentury. Zapomniano, że rodzina musi chcieć współpracować i zmieniać się (co nie jest łatwe dla nikogo). Nie zadbano o odpowiednie narzędzia, a nawet o właściwe przygotowanie merytoryczne asystentów. Dlaczego, pomimo tych i innych barier, często odnoszą sukces i są skuteczni? Odpowiedź jest taka sama, jak przy ocenie pracy pracowników socjalnych: są to najczęściej niezwykli ludzie, pełni pasji i pragnienia, by świat, szczególnie ten dziecięcy, był odrobinę lepszy. Właśnie dlatego tak boli mnie, gdy widzę jak ich (asystentów) świat jest często stawiany na głowie. Dlatego w miarę moich (niewielkich) możliwości próbuję im pomóc. Również poprzez dostarczenie narzędzi pracy. Do takich podstawowych należą te, które mogą zmotywować rodzinę do zmiany. Pomimo tego wszystkiego, co napisałam do tej pory, mam świadomość odpowiedzialności, jaka ciąży na asystentach. Odpowiedzialności za właściwie dobrane narzędzia pracy z rodziną i ciągłym budowaniu własnej świadomości „po co ja w tej rodzinie jestem”. Ponownie wyraźnie podkreślę, bo to moim zdaniem naprawdę ważne – asystent wzmacnia autorytet rodzica, a nie swój. Jedną z podstawowych zasad pracy z rodziną jest takie przeprowadzenie interwencji, by rodzice nie stracili w oczach dziecka. Niedopuszczalne jest między innymi zwracanie uwagi rodzicom przy dzieciach czy straszenie tym, że dzieci trafią do domu dziecka.

Narzędzia pracy

Po czwarte – nowoczesny warsztat pracy asystenta.
Asystent musi posiadać umiejętności posługiwania się takimi technikami jak...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów.

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 10 wydań czasopisma "Doradca w Pomocy Społecznej"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • pełen dostęp do archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy